Art. 3: Niech notatki będą z Tobą
23.03.2010 | autor: QDS
Różne rzeczy człowiek wymyślał i nadal wymyśla do wspomagania pamięci, ale najlepiej sprawdzają się stare dobre notatki.
Ciekawa rzecz, że chyba zawsze będziemy robić notatki, niezależnie od tego jak bardzo szybkie i skomplikowane urządzenia (skromnie nazywane komputerami) będziemy posiadać.
Chyba każdy notuje, tak wiec temat wart poruszenia.
Piszę o tym jeszcze dlatego, bo ostatnio obiecałem temat notatek przy okazji gawędzenia o czasie w Art. 2
Jak to często wygląda?
Znam człowieka, który używa żółtych karteczek - jak w życiu radośnie obklejając lodóweczkę, tak też i wirtualnie, korzystając z Nalepek dostępnych w Dashboard. Kiedyś chciał mnie o coś zapytać, powiedział „gdzieś mam zapisane do pana pytania” i otwarł dashboard z około 70 karteczkami! Szukanie i dokopywanie się do tej jednej jedynej zajęło mu sporo czasu.
Innym skrajnym przypadkiem był jeden z moich przełożonych. Nie miał nawet opanowane nanoszenie notatek na Dashboard i sumiennie obklejał każdą wolną przestrzeń naokoło klawiatury swojego MBP13” prawdziwymi karteczkami samoprzylepnymi!
Równie pocieszny jest widok człowieka z MacBook Air pod ręką... a pod drugą z kalendarzem książkowym formatu “zacnego”. Czy aż tak musimy komplikować sobie życie? W imię czego, notatek?
Czego oczekuję?
Nim podzielę się z wami moim wyborem zestawu “prawie idealnego” do notatek, poniżej kryteria jakie dla mnie są najważniejsze.
1. Notatki tylko w formie elektronicznej. Dlaczego? Nie będę zabierał wielkiego kalendarza zawsze ze sobą, nie uśmiecha mi się również przez jakiś czas tachać ze sobą dwóch - jednego z poprzedniego roku z ważnymi informacjami, drugiego aktualnego…
Zeszyt też odpada - szukać jakiejś małej informacji dłużej niż 5 sekund? Nie widzę też sensu nosić pięknego skórzanego kalendarza ze względu na styl… jak już bym miał być stylowy to sprawiłbym sobie melonik. (na głowę, nie taki do jedzenia:-D)
Nie chcę również ich ręcznie przepisywać - wiele z tego co chcę zapisać, uaktualniam, zmieniam, wysyłam w postaci maili - to musi mieć postać cyfrową, co bym się za wiele nie narobił :-)
2. Odporność na kataklizm. Muszą być odporne na stratę, złośliwość rzeczy martwych, czyli na tak zwane np. padaki dyskowe. Jednym słowem muszą być backupowane (trudne słowo), idealnym rozwiązaniem byłaby kopia “w locie”, bez mojej wiedzy i świadomej ingerencji. Nie można sobie pozwolić, aby skrzętnie gromadzone zapiski stracić w jednej chwili, prawda?
3. Synchronizacja to podstawa. Chodzi o synchronizację między urządzeniami. W moim przypadku to są minimum 3 komputery i obowiązkowo telefon. Przecież nie będziemy tracić czasu na dbanie ręczne o aktualność notatek - przy jednym urządzeniu to problemu nie widać, zaczyna się piętrzyć adekwatnie do liczby używanych maszyn. Oczywiście wzorowa synchronizacja to również ukryta przed oczkami właściciela - w locie i w tle.
4. Intuicyjność i nasze ulubione słowo - klucz: minimalizm. Nie będę się uczyć skomplikowanego systemu, który ma być podstawą moich prostych notatek - biorę klawiaturę w dłoń i nie myślę, jak mam to zapisać, tylko piszę.
5. Wyszukiwanie, o którym już wspomniałem. Bez zbędnych bajerów, bez teczek, folderów, stosów, i co tam jeszcze do katalogowania potrzebne… Przecież wiem co szukam, chcę tylko wpisać słowo lub frazę i mieć pokazane wyniki, w przysłowiowe 5 sekund :-) bo dłużej to mnie nie bawi… Nicolas Cage potrafi ukraść w 60 sekund samochód, a ja mam poświęcać więcej czasu na szukanie jednej notatki?
6. Dostęp zdalny do notatek przez www. Tak wiem, że to trochę mało bezpieczne, ale nikt nam nie każe trzymać w notatkach haseł do kont bankowych. A już kilka razy się przejechałem na tym, że telefon został w domu, a u kogoś w pracy potrzebowałem mieć dostęp do jakiejś notki. Oczywiście mając na myśli zdalny dostęp, rozumiem nie tylko podgląd ale też i edycję, tworzenie nowych notek.
7. Wszystko na wszystkim. Jeśli chodzi o elektronikę, jak wiadomo, kompatybilność to zmora wszelaka, i nie jest obca nawet macuserom. Ja potrzebowałem rozwiązania notatek, które zapewni mi komfortową pracę na intelomakach z Snow Leopard, równocześnie tak samą płynną pisaninę i synchronizację na Power PC z Tigerem na pokładzie. Oczywiście do szczęścia i radości potrzebna też mi jest aplikacja dla mojego Stylofona (potocznie zwanego iPhonem).
No to się obnażyłem przed wami czytelnikami z moich chcic, zachcian i potrzeb… w takim razie co spełnia wszystkie siedem punktów?

Częściami tej magicznej mikstury są:
1. Aplikacja Simplenote dla iPhone
2. Program Notational Velocity dla Mac OS 10.4 (dla iMac / iBook G3)
3. Taki sam program Notational Velocity dla Mac OS 10.6 (dla iMac / MacBook Intel)
4. Wspomagam się przy krótkich notatkach miłym widgetem o nazwie DashNote (nie działa niestety pod Tigerem)
5. Dostęp przez web do notatek dzięki stronie https://simple-note.appspot.com
6. Wszystko razem spięte usługą synchronizacji http://simplenoteapp.com/
Jak to wszystko działa?
- Zaciągamy Notational Velocity z miejsca takiegoż: http://notational.net/
- Jeśli nie jesteśmy szczęśliwymi posiadaczami Tigera, ale z dumą mamy oswojonego kota Leopolda, (lub jego młodszego brata zdrobniale zwanego śnieżynką) możemy zaszaleć i zassać dodatkowo lub zamiast standardowej aplikacji, widget prześliczny z http://dashnote.resenmedia.com/
- na posiadanego stylofona lub macanego naleśnika (w szerszych kręgach zwany iPod Touch) zassać w AppStore aplikację o nic nie mówiącej nazwie Simplenote :-)
- aby się cieszyć synchronizacją i dostępem przez www zakładamy konto (prościzna - podajemy maila i hasło) na stronie producenta http://simplenoteapp.com/
- przechodzimy do Notational Velocity i w preferencjach podajemy swoje dane do konta simplenote,
- ewentualnie przewracamy malutkim “i” z lewego dolnego narożnika widget DashNote, co by powinności synchronizacyjnej stało się zadość.
i Voila! (jak to mawiają, rzymianie pochodzenia francuskiego, mający matkę czeszkę, a ojca stryjecznego z dorzecza amazonki)
na zdjęciu jedna ze składowych naszej układanki- widget:

ps. Można wybrać też inne aplikacje desktopowe zamiast Notatnional Velocity. Przegląd znajdziemy na: http://simplenoteapp.com/extras Ja zostałem przy NV z uwagi na pełną kompatybilność wsteczną z Tigerem.
Za ile ta przyjemność?
Bardzo popularne ostatnio pytanie :-)
Aktualnie czyli marzec 2010 roku sprawa przedstawia się następująco:
- Notational Velocity - free
- Dashnote widget - free
- Simplenote app iPhone - free, ale z małymi naprawdę delikatnymi reklamami, które możemy wyłączyć jeśli mamy konto Premium (o którym poniżej). Reklamy są “spokoloko” i znam osoby które nawet przy koncie Premium sobie je zostawiają, naprawdę nie przeszkadzają i są tylko w jednym miejscu aplikacji.
- potrzebne konto do synchronizacji i dostępu do notatek przez www http://simplenoteapp.com/ - free. Dopiero przy pisaniu tego artykułu zobaczyłem, że jest free jeśli mamy free aplikację do iPhone, jak jej nie mamy i chcemy synchronizować tylko maki i www, jest opłata jednorazowa ok. 4$ za założenie konta. Hmm, dziwne. Wersja dla oszczędnych - poprosić znajomego o zaciągnięcie simplenote na iPhone i utworzenie konta dla nas.
Jeszcze wspomniałem o koncie Premium. To jest płatna wersja usługi synchronizacji - koszt ok 9$ rocznie. Otrzymujemy dodatkowo Backup, notatki przez mail, RSS, brak reklam i jeszcze kilka rzeczy wymienionych na stronce http://simplenoteapp.com/premium . Powiem tak, fajna sprawa, ale można bez tego żyć. Cieszyć się należy, że producent z szacunkiem traktuje klientów którzy nie wnieśli opłat i nie jest nachalny jak reklamy na gazeta.pl ;-)
Offline?
Oczywiście działanie NV i innych programów desktop (99% pewności, nie sprawdzałem w praniu wszystkich) działa również offline - czyli bez netu lub też usługi synchronizacji można korzystać z notatek i tworzyć nowe. To samo jest z aplikacją na iPhone OS - mamy do tekstów dostęp bez zasięgu sieci. To jest miłe np. za granicą, gdzie roamingowe stawki za internet skłaniają do oszczędności nie tylko mnie poznaniaka, ale chyba każdego :-) Zdarzał mi się brak notatek w widgecie, przy wyłączonej sieci, ale jeśli odpalimy widget raz przy dostępie internetu, to do wyłączenia komputera będziemy się mogli cieszyć z ich obecności, nawet jak połączenie zniknie.
poniżej na obrazku Notational w akcji:
Dlaczego rozwiązanie nie jest idealne?
Wspomniałem na wstępie że to “prawie doskonały sposób” na notatki.
Czego mu w takim razie brakuje? Dla mnie brak jest dwóch rzeczy:
Pierwsza dotyczy aplikacji na Stylofonie - chciałbym aby w kolejnym uaktualnieniu aplikacji pojawiła się opcja PIN kodu przy próbie włączenia notatek. Choć telefon mam zawsze przy sobie, ufam domownikom i znajomym, to lekko obawiam się co się stanie jak telefon zgubię. Przecież każdemu się zdarza. Do szczęścia wystarczy mi 4 cyfrowy pin.
Druga sprawa odnosi się do Notational Velocity - co jakiś czas chwytam się na potrzebie otwarcia dwóch okien z notatkami. Chciałbym pisać jedną notatkę patrząc na inna w osobnym oknie. Aktualnie nie mogę tego zrobić w tej aplikacji. Może inne programy to oferują. Jeśli używacie ich, lub po tej recenzji skusicie się używać zwróćcie na to uwagę i dajcie mi znać :-) Na ten czas ratuję się otwartym tekstem notatki w TextEdit, co nie jest złe, ale minimalizmem bym tego nie nazwał.
To mój sposób na notatki. Mam je zawsze ze sobą. Synchronizowane między starymi i nowymi makami, jak i w telefonie. Praktycznie sam miód. Nie muszę się martwić o kolejne setki plików textedit, nalepek, czy notatek w mailu, które synchronizują się po kablu(!) z notatkami w iPhone. Nawet usługa .mac (MobileMe) nie ma synchronizacji notatek w locie.
A system simplenote?Po WIFI i w tle.
Piękna sprawa, którą chciałem się podzielić z wami.
Jeśli ułatwi to wam życie i zaprowadzi choć trochę ładu w komputerze, będzie mi bardzo miło.
W najbliższej nie sprecyzowanej przyszłości poruszę temat „Jak kupować Maka?”.
Oczywiście będzie to ponownie czysto subiektywne spojrzenie na temat, nie podyktowane reklamami, modą czy przedrukiem z innych miejsc.
Same szczere rady jak macuser, macuserce :-)
Jakieś pytania? Własne sposoby na notatki, sprawdzone aplikacje? Zapraszam do komentowania. Przecież, każdy prowadzi notatki :-)
Nie ukrywam, że żywa dyskusja w komentarzach motywuje mnie do kolejnych wpisów na minimalblog :-p
Pozdrawiam
minifix QDS