Minimalblog

iPad iPrawda cz.2 - Maszynka do zdjęć

autor: QDS
7.08.2010

Kiedy pojawił się tablet, pomyślałem sobie:
Ekstra sprawa! Będę mógł wpakować wszystkie moje zdjęcia z iPhoto, wreszcie je poukładać w zdarzenia, dopasować buźki do odpowiednik delikwentów, poprzycinać filmiki które też mi się walają w iPhoto, no może wreszcie po oceniam niektóre fotki”

Czy moje wyobrażenia się spełniły?
Odpowiedź brzmi: Nie!
Ktoś spyta, dlaczego? Przecież, ekran świetny, system szybki, sam Stefcio na prezentacji chwalił się „zobaczcie co zrobiliśmy z aplikacjami z iPhone! Jak to teraz wygląda na iPadzie! Funkcjonalność, łatwość, tak zwany emejzing!

Aplikacja Photos jest przykładem stylu apple - z jednej strony genialnie prosta i piękna, z drugiej upierdliwe, wręcz nierozsądne ograniczona w funkcjonalności.

Na dobry początek wymieńmy kilka plusów:
1. Rzecz nie do podważenia - na iPadzie ogląda się zdjęcia (lub pokazuje innym) w sposób cudowny, naturalny i fantastycznie prosty. Przesuwanie zdjęć, wybieranie zdarzeń, powiększanie… dodając do tego kąty dobrego wyświetlania ekranu gdzie każda osoba na kanapie widzi bardzo dobrze kolory i ogólnie fotografię... żaden laptop nie dorówna w tym względzie ipadowi.

2. Wygląd zewnętrzny tabletu, który nie przytłacza technologią i skomplikowaniem (brak diod, czy klawiatury) powoduje, że mamy wrażenie obcowania ze zdjęciem, a nie zdjęciem w komputerze. Jednym słowem bliskość obcowania jak w standardowym albumie foto.

3. Import z aparatu bezpośrednio po USB, lub wkładając kartę SD do czytnika podpiętego pod dock connector - piękna sprawa. Wiele razy w trakcie wypadu, czy jakiejś wycieczki, po zrobieniu kilkudziesięciu zdjęć, mogłem bez problemu w kilka chwil zgrać i pokazać zdjęcia / filmiki znajomym, siadając na ławce. Bez problemu, bez dodatkowego absorbowania uwagi sprzętem - laptop przykuwałby uwagę, pewnie nie brał bym go nawet ze sobą, wolałbym pokazać na ekraniku aparatu zrobione zdjęcia…

4. Origami. Czyli ramka do zdjęć. Piękna sprawa wliczona w cenę Tabliczki. Poniżej zrzut ekranu, który nie oddaje lekkości animacji przejść między fotkami.

1.jpg


No i gdzie tu minusy?
A no są i to bardzo upierdliwe…

1. Może na początek trywialna rzecz - zaznaczyć można wybrane zdjęcia do importu z karty lub wszystkie. Nie ma możliwości szybkiego wyboru np. 10 zdjęć. Trzeba zaznaczać osobno każde zdjęcie. Przy dziesięciu zdjęciach to nie problem, ale wyobraźcie sobie sytuację, kiedy ktoś po wspólnym wypadzie jednodniowym podaje ci kartę i mówi “tam na karcie jest 500 fotek, zgraj tylko te 80 z dziś”. Wyobrażacie sobie? Po pierwszej dwudziestce zaczynasz płakać, po czterdziestce zalewasz łzami (się i ipada), a przy ostatnim zdjęciu jest już zalany (ipad) i idzie do serwisu :-D (potem ty się zalewasz inną substancją ze smutku) Jak można przeoczyć taką funkcję, tym bardziej, że ekran jest multidotykowy! Dwa paluszki i rach ciach możesz zaznaczyć rzędami wybrane miniaturki zdjęć.

2. Druga sprawa dotyczy się również usuwania, mianowicie sytuacja jest taka: wracasz z ipadem do domu po tygodniowym urlopie, podłączasz tablet do maka, importujesz zdjęcia do iPhoto. Fajnie było, bo sobie już na ipadzie w trakcie urlopu wstępnie przebrałeś udane zdjęcia. Po imporcie na pytanie czy zostawić zdjęcia na ipadzie klikasz “zatrzymaj”, bo chcesz jeszcze na ipadzie je mieć co by pokazać jutro rodzince. Robisz kolejne fotki… zgrywasz z karty do ipada… podłączasz ponownie do maka, importujesz… stwierdzasz, że już nie musisz mieć tych oryginalnych zaimportowanych wczoraj zdjęć na ipadzie, i chcesz je usunąć. iPhoto na maku niestety pozwala usunąć aktualnie zaimportowane zdjęcia. Myślisz „dobra, odłączę ipada, widziałem, że jest tam album Ostatni import/ Cały import i wywali się z pozycji ipada ten cały album” Ha! Wielka niespodzianka! Nie ma czerwonego guziczka Delete przy albumach… jak już to usunięcie jest możliwe wchodząc w zdjęcia i… klikając każdy z setki zdjęć w danym albumie. Znowu łzy i serwis po zalaniu :-)

2.jpg

3. Nie możesz przemieszczać zdjęć między albumami / zdarzeniami. Pamiętacie piękną animację rozwijania zdjęć z danej “kupeczki” fotografii? No aż się prosi możliwość przeciągania zdjęcia / grupy zdjęć do innego albumu. Nic z tego. I gdzie ta dodatkowa rewelacyjna poszerzona funkcjonalność w stosunku do Photos na iPhone?

4. Na samej górze naszej aplikacji do zdjęć mamy kategorie: Photos, Albums, Events, Faces, Places. Brzmi obiecująco prawda? Ponownie, nic z oczekiwanej funkcjonalności jak np. dodawanie buziek i nazywanie ofiar na naszych zdjęciach… to samo z Places - możemy tylko sobie pooglądać to co już utworzyliśmy w iPhoto. Z miejscami to pół biedy jak robimy zdjęcia iPhonem gdzie sam zlokalizuje fotki (od wersji iPhone 3G w zwyż), ale większość lustrzanek nawet nie ma możliwości dokupienia modułu GPS i samemu trzeba nanosić szpileczki na mapkę lokalizacji. Miałem nadzieję, że do tego prawdziwie żmudnego zajęcia będę mógł zaprzęgnąć  piękny prawie 10 calowy ekran Tabliczki…

3.jpg

5. Optymalizacja rozdzielczości. Ja wiem, że to zostało odziedziczone po iPhone, ja wiem, że dzięki temu zajmują mniej pamięci zdjęcia w iPad, szybciej działa przewijanie, odpalanie… Ale czy przy tak dobrym wyświetlaczu nie można dodać opcji “Zdjęcia z danego albumu nie optymalizuj do niższej rozdzielczości”? Niektóre zdjęcia aż się proszą o powiększenie - niestety kiepsko to wygląda po zbiciu przez iTunes rozdzielczości.

6. Ocena.
Gwiazdeczki to mój przyjaciel od czasu iTunes. Mam w odtwarzaczu tak też i w iPhoto inteligentne albumy w oparciu o ocenę. Myślałem sobie na początku, że jeśli każdy iPod czy iPhone ma możliwość oceny muzyki to przy bardziej rozbudowanej aplikacji do zdjęć na ipadzie też to będzie dostępne.
Oceniłbym sobie „w drodze” zdjęcia do usunięcia (z jedną gwiazdką) i po synchronizacji z iPhoto wywalił wszystkie za jednym razem z inteligentnego albumu “1 gwiazdka - utylizować”. W formie relaksu w iPadzie wchodziłbym sobie w album “nie ocenione” i gwiazdkował stare zdjęcia… koniec tych sennych urojeń! Nie ma takiej opcji na iPhone OS 3.2.1 w Tablecie. :-(

7. Na koniec zostawiłem rodzyneczek, który dobił mnie i sponiewierał jak celny strzał pioruna w lecie: Filmy z aparatu. Lustrzanka czy kompakt, doprawdy obojętne.
Ponownie nie wiem jak to ładnie opisać więc wyobraźcie sobie sytuację: “Myślę sobie, iPad 64GB zdjęćka się zmieszczą, filmiki z aparatu również”. Wyskok na plac zabaw z córką, 4-5 krótkich filmików, podpinam camera connector zgrywam z lustrzanki. Odtwarza się pięknie wszystko. Synchronizacja z iPhoto, filmiki wpadają do maka, usuwam z ipada wszystkie te zaimportowane (znając kłopotliwe usuwanie później zaimportowanych zdjęć z ipada). Wchodzę do iTunes zaznaczam ostatni album z iPhoto, z opcją “dodaj filmy”... kopiuje się wszystko ponownie do ipada z maka (podpadziocha bardzo szybko się kopiuje…) i biorę wieczorem ipada na kanapie co by niektóre scenki z tych filmików przyciąć, lub chociażby pooglądać jeszcze raz… i trauma, zwrot akcji jakiego nie było przez ostatnich 40 lat w serialu „Moda na sukces” - nie ma filmów na Tablecie!
Po rozpaczliwym poszukiwaniu w innych albumach, w aplikacji Videos na ipadzie, sprawdzeniu opcji w iTunes, odpaleniu jeszcze raz iPhoto i upewnieniu się że filmy są i odtwarzają się bez problemu w QT… jeszcze kilka zmarnowanych godzin szukania w internecie przyczyny… okazuje się, że filmiki z aparatów jakie są w iPhoto nie będą się odtwarzać na ipadzie, bo jakiś kodek czy coś... nie wierze. Przecież, tego samego dnia widziałem ten filmik na iPadzie, a za kilka godzin się już nie da?
Nagrywam kolejny film aparatem, zgrywam bezpośrednio do ipada - wyświetla się. Sync z iPhoto i ponownie do iPada - filmu brak. Czy Apple optymalizując z automatu wszystkie zdjęcia nie mógł takiej opcji dać do filmików?
Co gorsze okazuje się, że żaden z setki krótkich filmików jakie mam w iPhoto nie odtwarza się na iPadzie. Z trzech różnych aparatów - Nikon, Canon, Olympus. Obojętnie czy rozszerzenie .mov czy .avi. Oczywiście jak bezpośrednio zgram przez camera connector to wszystkie działają. A chciałem sobie poukładać i posortować te filmiki…
Jak już mi minęło załamanie, kilka piw później zauważyłem, że wystarczy filmiki zgrane bezpośrednio do Tabletu, wyedytować, np. przyciąć o 1 sekundę. Wtedy zapisują się w odpowiednim kodeku i po synchronizacji z iPhoto i wgraniu ponownie wszystko jest ok. Ale co to za sposób? Powinienem teraz wszystkie, powiedzmy 400 filmików wgrać na kartę do aparatu z maka, przesłać potem z karty bezpośrednio do iPada, pseudo przyciąć i wkopiować ponownie do iPhoto? Czuję w kościach, że nawet wyczekiwany update do iOS 4 w tym roku na iPada nie załatwi sprawy…

4.jpg

Podsumowanko jednym tchem.
iPad do zdjęć jest stworzony. Ale tylko do oglądania, jak to się ostatnio modnie mówi: „do konsumpcji” zdjęć. Nie nastawiaj się na segregację, tagowanie, buźkowanie, czy umiejscawianie… nawet wygodnie nie usuniesz sobie grupy zdjęć.
Może w tekście dużo jest minusów, ale chyba o plusach już wiele razy czytaliście prawda? Ten artykuł nie jest negatywny, nie jest też wyssany z palca - od kwietnia codziennie używam iPada i dzielę się swoimi wrażeniami.
Może stoicie przed zakupem? Jeśli tak to, moje doświadczenia pomogą wam spojrzeć jeszcze szerzej na praktyczność sprzętu. A jeśli już macie Tabliczkę, może ktoś podzieli się sposobami na obejście problemów jakie napotkałem? Może tylko ja o tym piszę, bo nie umiem sobie poradzić z ukrytymi funkcjami? Dajcie znać w komentarzach.

Zabrzmi to śmiesznie, ale polecam i tak z całego serca Tablet od Apple :-) Pomimo wielkich ograniczeń, wyczekując z nadzieją ulepszeń, aktualnie jest to najlepsza maszynka do zdjęć.

to be continued…