Minimalblog

Czy bać się usług w chmurze?

autor: QDS
7.07.2011

Często ostatnio się komentuje zapisy w Terms of Service, Privacy Policy lub Security Overview firm zajmujących się przechowywaniem naszych danych w chmurze.

Czy uważacie, że nasze pliki, prace, zdjęcia, są bezpieczne w serwisach gdzie nie ma w ToS (Terms of Service) zapisu o ewentualnym wykorzystywaniu ich?

Uważam, że serwisy które nie mają o tym wzmianki w ToS, również przeglądają nasze dane i myślę, że nie ma tu nic do rzeczy jakikolwiek zapis w umowie. Każda chmura ma taką, a nie inną charakterystykę - musimy liczyć się z tym, że nasze dane mogą (ale oczywiście nie muszą) być przeglądane, lub nawet wykorzystane.

Druga sprawa, zobaczcie od kiedy zaczęły się te wszystkie rozmowy o bezpieczeństwie? Bardzo się wzmogły od czasu coraz częściej upublicznianych ataków hakerskich na różne serwisy. Głośno też było o przypadkowym zabraniu serwera jednego z popularnych serwisów przez FBI. Myślę, że usługodawcy darmowi jak i komercyjni tymi zapisami bronią się przed wytaczaniem procesów przez użytkowników, jeśli ich dane wyciekną. Nie wyciekną z winy usługodawcy, tylko z uwagi na włamanie. Przecież każdy system jest możliwy do złamania, prawda?

W takim razie czy bać się takiego rodzaju usług?

Krótko mówiąc nie. Żaden poważny usługodawca nie ryzykowałby dobrego imienia, czy opinii dla wykorzystania jakichś naszych materiałów. Każdemu zależy bardzo na wzajemnym zaufaniu - Usługodawca, chce być jak najlepszy, mieć usługi najsprawniejsze i co najważniejsze być godny zaufania przez użytkowników. Czy zapisy w ToS miałbyby na celu osłabić tą reputację? Bardziej uściślić, wyklarować. Dobrym przykładem niech będzie postawa ekipy Dropboxa, która stara się jak najlepiej wytłumaczyć wszelkiego rodzaju niezrozumiałe fragmenty umowy, czy warunków użytkowania. Ja to przyjmuję jako dobrą kartę. W przeciwieństwie do innych firm, gdzie temat jest przemilczany, a co gorsza nie informuje się o poważnych naruszeniach bezpieczeństwa i wyciekach danych (lub informuje się o wiele za późno jak np. w Sony).

Warto rozsądnie podchodzić to tego rodzaju usług. Sztuczna panika, nakręcanie się i oficjalne publiczne ogłaszanie postanowień przestania korzystania z tych usług jest śmieszne. Tym bardziej w obliczu tego, że większość piewców bezpieczeństwa dobrowolnie wstawia swoje zdjęcia i filmiki na portale społecznościowe, korzystają z serwisów geolokalizacyjnych i innych tego typu usług…

W obliczu tego wszystkiego najbardziej bałbym się Apple. Tak, nie Dropboxa, Google, ale Apple. W usługach ogólnie nazywanych chmurkami możemy sami zadecydować co będziemy tak wkładać i na jak długo. To jest dodatek do naszej pracy. Standardowo wszystko mamy lokalnie, i tylko to co sami umieścimy w dropboxie będzie dostępne online.
A co powiedzieć o super wygodnym, kosmicznie łatwym i dla usera wręcz przezroczystym mechanizmie pracy na plikach dzięki iCloud?
To nad czym pracujemy w Pages, Number, czy Keynote będzie automatycznie dzięki Push wkładane do naszych innych urządzeń (maków, tabletu czy telefonu). Cudowne rozwiązanie. Piękne w swej prostocie. Od początku działania na więcej niż jednym komputerze zawsze o tym marzyłem. Ale czy zdajemy sobie sprawę jakie to niesie ze sobą niebezpieczeństwo? KAŻDY plik będzie przechodził przez serwery synchronizacyjne Apple. Jak to będzie rozwiązane nie mam pojęcia. Może ktoś wie coś na ten temat?