Czytanie na ekranie (3)
autor: QDS
28.03.2011
Poniższy tekst to nie przegląd wszystkich dostępnych magazynów. Nie jest ich oczywiście tak dużo, aby nie zdołać ich wymienić, ale takich zestawień jest wiele w sieci. Chciałem nadmienić kilka słów o praktyczności i ogólnym wrażeniu jakie towarzyszy tego rodzaju produktom.
Multimedialne, nowomodne wydawnictwa.
Wielki ratunek papierowych magazynów? Śmiech na sali. Osobiście więcej przeżyłem przy tych produkcjach zawodu niż zachwytu. Irytujące, wręcz denerwujące systemy nawigacji. Zabawa w ciuciubabkę z czytelnikiem „zgadnij gdzie schowaliśmy wykres/slajdy/wideo i jak się do nich dostać”. Co gorsze, wracając do tego samego artykułu, lub przewijając strony do pożądanego artykuły zawsze będzie startować jakaś animacja, która zdecydowanie umęczy i spowoduje zniechęcenie.
Bardzo często (jeśli nie zawsze), wodotryski przysłaniają treść, lub co gorsze ukrywają jej brak. Mam nieodparte wrażenie, że każdy numer to jeden dobry temat, a reszta dokładana aby było kolorowo i zabawnie. Dlaczego Wired, Project, czy inne kulfony mają tak mało czytelników? Co gorsza dlaczego po pierwszym zachwycie tylu ich już nie powraca do kolejnego numeru? Chyba nie tylko ja po kilku numerach odpuszczam tego typu wynalazki.
Dużą przeszkodą jest udziwnienie samego sposobu podania informacji. Nie tyczy się to tylko tych na wskroś multimedialnych magazynów. Każda gazeta opakowana w swoją aplikację przedstawia inne podejście do nawigacji. Ja rozumiem, że w pewnym stopniu wynika to z braku ujednolicenia w zakupie kolejnych numerów, że nie można kupować magazynów w iBooks (tylko książki), więc powstają osobne aplikacje, ale szkoda, że każdej trzeba się uczyć i później pamiętać jak to ogarnąć. Gdzie ten kochany przez nas minimalizm?
W niektórych magazynach jest za dużo opcji, a w innych za mało... bardzo często brakuje mi powiększenia tekstu, lub jak np. w Newsweeku nie ma opcji wysyłki artykułu mailem, jedynie co pozostaje to robienie zrzutów ekranu w iPadzie. Ja rozumiem, prawa autorskie i takie tam, ale dlaczego w innych magazynach można,, a w tym nie? Chciałbym trzymać pod ręką (czytaj: odpowiedni folder w skrzynce mailowej) ciekawe artykuły z różnych gazet jakie czytam, jak nie cały artykuł to chociaż same linki do nich, a tak nawet nie mogę się wspomóc jakąś wirtualną zakładką, zaznaczeniem danego artykułu. W Project chociaż można wysłać mail z aplikacji, gdzie zamiast tekstu jest taki zrzut ekranu, od biedy ujdzie, ale aby to samo zrobić w Newsweek, trzeba zrobić samemu zrzut ekranu, odpalić Photos, zaznaczyć dane zdjęcie i wysłać.

Czas ładowania nowego wydania. Te mocno multimedialne magazyny mają często powyżej 150 mb. Chwilę to trwa, nie można przełączyć się do innej aplikacji, a szkoda, bo np. w iTunes Store kupując piosenki nie trzeba się tym przejmować, bo ściągają się w tle pomimo przejścia do innego programu. Tak więc w praktyce, zasysając nowe wydanie mamy na kilka-kilkanaście minut (zależnie od szybkości łącza) nieużyteczny tablet, czekając aż ospale pasek ładowania dobrnie do końca. Jeszcze jedna sprawa dotycząca zasysania treści - często jest to tylko WiFi, bez możliwości pobrania przez 3G. Osoby takie jak ja, mające tablet w wersji 3G i ogromne paczki danych do wykorzystania, muszą pamiętać, że aby cieszyć się kolejnym magazynem trzeba poszukać WiFi. Druga opcja to skorzystać z ostatnio dostępnej funkcji Hotspot osobisty w iPhonie z 4.3 - ale to połowiczne wyjście, bo zamiast korzystać z karty w ipadzie, wysysam bardzo szybko baterię i limit internetu z telefonu.
Ciekawy pod względem typografii jest nowy magazyn Brief, niestety tematyka dotyczy marketingu, a jak pewnie mnie znacie, mnie taka papka nie ziębi, nie parzy. Osoby pracujące w branży marketingu i handlu powinny zerknąć na ten miesięcznik, bo wygląda ciekawie.
Gazety codzienne
Pisząc o codziennej prasie zaraz będzie się kojarzyć The Daily. Fakt, gazetka była ostro nagłaśniana, medialny szum był ogromny, nawet dostał promocję na stronie głównej Apple.
Czytałem ją do momentu kiedy była dostępna za darmo, czyli przez dobry miesiąc (w ostatnich dniach stała się płatna). Dlaczego nawet nie próbowałem jej przedłużyć o kolejny tydzień czy miesiąc?
Z kilku powodów. Pierwsza sprawa to już wspominana nawigacja. Ludzie kochani, kto wstawił tam karuzelę z widokiem stron? Jak już zacząłem czytać to od początku do końca, aby nie wychodzić czasem do tego widoku głównego.
Trochę powoli ładował się magazyn, co po jakimś czasie poprawiono. Nie mam tutaj za złe, z uwagi na to, że jednak oprócz tekstu musiały załadować się zdjęcia i filmy. Plusem lekkiej ociężałości tego magazynu była możliwość omijania reklam bez ich oglądania - jeśli przerzucasz stronę i ona się cała ładuje, oznacza to multimedialną całostronicową reklamę i spokojnie możesz przewinąć dalej nie czekając aż coś się pojawi.
Fajnie, że mogłem zaznaczyć sobie artykuł do archiwum, niestety niektórych z nich nie można było wysłać mailem (co ciekawsze chciałem zachować), bo otrzymywaliśmy komunikat, że artykuł jest tylko dostępny na aplikacji do iPada.
Codziennie musiałem odpalać aplikację, aby załadował się bieżący numer. Nie mogłem znaleźć archiwum, gdzie mogę cofnąć się o kilka dni do tyłu. Może coś przeoczyłem? Jeśli tak to kolejny minus do sposobu nawigacji, bo szukałem sumiennie. Jeśli nie odpaliłem The Daily jakiś dzień, przepadał numer nie czytany. Denerwuje coś takiego. Nie mogłem sobie usiąść w sobotę i przeglądnąć z całego tygodnia wydań tej gazety. Oczywiście nie zabrakło integracji z Twitter i Facebook, ale mój stosunek do tego typu serwisów wiele razy przedstawiałem, więc pomińmy tą funkcjonalność milczeniem.
Co do samej treści - ciekawe tematy natrafiłem kilka razy i były warte wspomnienia wśród przyjaciół i znajomych. Średnio dwa, może trzy artykuły na tydzień warte przeczytania. To nie jest zły wynik biorąc pod uwagę, że magazyn skierowany do odbiorcy na innym kontynencie :-) Widać, że za przygotowaniem codziennie takiej porcji tekstu, zdjęć i filmów stoi ogromna grupa osób i wiele czasu. Pomimo tego nie uchroniło to od niektórych błędów w samej aplikacji. Spotkała mnie raz niemiła niespodzianka - zapisane miałem niektóre artykuły w aplikacji. Wyszedł update poprawiający szybkość pracy i drukowanymi literami była prośba, aby przed update usunąć starszą wersję. Oczywiście po uaktualnieniu wszystkie zachowane wewnątrz dokumenty zniknęły razem ze starą wersją The Daily… ehh ta dzisiejsza technika, nawet archiwizacja kilkudniowa treści to wielki problem :-)
Jeszcze jedna rzadko spotykana upierdliwość: wychodząc do innej aplikacji i powracając do The Daily zawsze wracamy do początku. Nie zapamiętuje miejsca gdzie czytaliśmy! Nie trzeba nawet zamykać aplikacji, wystarczy się przełączyć na chwilę do innej, aby po powrocie dostać obłędu. Aplikacja wspierana przez Apple, nie mająca dobrze zaimplementowanego Fast App Switching?
Tak oto skończyła się moja przygoda z super hiper oczekiwaną gazetą codzienną wydawaną wyłącznie na iPadzie.
Smutek nie jest wielki, bo mamy na swoim podwórku lepszego kandydata na miano gazety codziennej. Oczywiście nie jest to aplikacja Gazety Wyborczej, bo jest straszna, pozwala na dostęp tylko do treści ich strony www, a nie codziennego wydania i jest… nie przemyślana. Szkoda pisać cokolwiek innego. Co innego Wysokie Obcasy - pojawiły się chyba tylko 3 numery ale przygotowane rzetelnie i schludnie dopracowane.
Wracając do gazety codziennej - pięknie wyglądająca, świetnie działająca jest aplikacja pozwalająca czytać Rzeczpospolitą. Jestem bardzo mile zaskoczony. Dostajemy jakby żywcem zeskanowaną gazetę codzienną, którą możemy powiększać, obracać itp. Dodatkowo ważniejsze artykuły wydania są na szarym tle co oznacza, że można je dotknąć i pojawi się sam artykuł na całą stronę, z pięknie sformatowanym tekstem (przeważnie bez zdjęć). Można wtedy całość wysłać mailem. Oklaski również, za możliwość zassania numerów kilka dni wstecz. Jest też archiwum, które sięga jeszcze głębiej w tył. Nie ma tylko automatycznego dostarczania nowego numeru, tak jak jest w The Daily, ale jest wszystko tak ładnie, wręcz minimalistycznie rozwiązane, że sama przyjemność klikać w „Pobierz”. Co ciekawe, gazeta jest oferowana za darmo, jak długo tego nie wiem, ale to miły ukłon w stronę czytelników. Ja nigdy nie czytałem tej gazety, a tak proszę bardzo - odkryłem na iPadzie Rzeczpospolitą :-)
Przykładowa strona z Rzeczpospolitej. Jeden z głównych artykułów gotowy do wysłania mailem:

Co do treści, to osobiście pomijam wszelkie artykuły polityczne, bo tak jak reklama i marketing to jedna i ta sama wirtualna piaskownica dla dorosłych dzieci, więc nic ciekawego do mojego życia nie wnoszą, ale zdarza się prawie w każdym wydaniu coś ciekawego z innych zagadnień i dla tej treści warto poświęcić chwilkę na przejrzenie całości. Nie mamy w tym projekcie dodatkowych multimediów, ale chyba o to chodzi - przyciągnąć ma do siebie czytelników a nie widzów..
Ogólnie rzecz ujmując, nie ma na rynku magazynu który łączy rzetelną informację, z dobrą treścią multimedialną, która uzupełnia, a nie przysłania treści. Jeśli znajdziemy dobry produkt, to często brakuje w nim przemyślanej nawigacji lub podstawowych funkcji (powiększanie tekstu, wysyłka mailem artykułu). Mało która gazeta posiada model subskrypcji, a tym bardziej mało które wydawnictwo może wydelegować wielki zespół tworzący dobrą treść (jedyny wyjątek to właśnie Murdoch ze swoim The Daily) Oczywiście pod względem technicznych niuansów jest nadzieja na polepszenie sytuacji.
Mój tekst jest pisany pod kątem moich zainteresowań i nawyków. Od lat nie kupuję regularnie gazet i magazynów. Co jakiś czas wybiórczo kupuję jakiś magazyn z uwagi na interesujący temat, ale nie jestem czytelnikiem stałym jakiegoś tytułu. Przez ostatnie lata informacje czerpię z sieci i patrząc na pierwszy rok wchodzenia magazynów drukowanych na szklany ekran tabletu, nieprędko się ponownie przekonam do ich czytania.
Nie wiem czy jakość serwowanych nam treści w magazynach tak drastycznie spadła, czy po prostu ja jestem bardziej dojrzalszy w doborze artykułów i lepiej widzę wszechobecną owsiankę medialną serwowaną nam przez szukających sensacji i poczytności pseudo dziennikarzy, ale fakt jest faktem - tablet nie będzie ratunkiem dla gazet, będzie tylko nieuchronną platformą do zagospodarowania. Każdy liczący się wydawca musi być na iPadzie, czy jakimś innym wiodącym tablecie w przyszłości, aby utrzymać czytelników. Nie oznacza to niestety dla nas lepszego jutra w tej kwestii. Jakość artykułów automagicznie nie stanie się lepsza, można dalej spodziewać się równi pochyłej ku jeszcze niższemu poziomowi publikacji i dobru tematów, dodatkowo w wersji elektronicznej dochodzą rozczarowania w formie jego podania.
To aktualnie koniec trzyczęściowego materiału o czytaniu na ekranie.
(Poprzednie części: Z papieru na szkło i iBooks: Książki i nie tylko.)
Jakie inne gazety, programy do książek, czy magazyny czytacie i dlaczego?
Gorąco zapraszam do komentowania.



