Jak czytasz człowieku!
8.03.2010 | autor: microust
Staram się odkopać w pamięci chwilę, kiedy po raz pierwszy sięgnąłem po RSS. Choć korzystam z nich co dzień, to nie jestem w stanie umiejscowić w czasie. Ba, nawet nie pamiętam pierwszego źródła. RSS stał się dla mnie nieodłączną częścią systemu, nieodłącznym towarzyszem dnia. W chwili uruchomienia komputera, wraz z systemem uruchamiane są Mail i czytnik RSS.
Przysłowiowa poranna kawa czyli maile i wiadomości. Wszystko poukładane w przegródkach, na wyciągnięcie ręki. W czasie gdy kawa skrapla się do kubka, świeże informacje są pobierane z wielu stron internetowych. Gdy już siadam przed ekranem, są podane na tacy. Nie muszę każdego dnia odwiedzać stron domowych, niejednokrotnie przeładowanych reklamami. I co najważniejsze - nie obawiam się że ominie mnie ostatni wpis autora, którego lubię. Co najwyżej ikona nieprzeczytanych treści niebezpiecznie zbliży się do stu, dwustu, trzystu…
Co jakiś czas zmagam się z przyrostem, czy może wręcz przerostem źródełek w moim czytniku RSS. Pomimo czystek, ich ilość jest nadal znacząca i nigdy nie zeszła poniżej setki. Zaczyna to pomału przypominać walkę z wiatrakami. ;)
Z kilkumiesięczną częstotliwością, korzystając z zamieszania wywołanego redukcją źródeł, rozglądam się i przyglądam czytnikom RSS dostępnym na nasz system. Licząc na to, że wraz ze zmianą czytnika, zmniejszę ilość źródełek. O naiwny!
Vienna, NetNewsWire i NewsFire oraz od jakiegoś czasu Times - to według mnie pierwszoligowi gracze. Twórcy każdego z nich stawiają nacisk na co innego. Dla jednych ważna jest prostota i funkcjonalność, drudzy skupiają się na formie wizualnej. W założeniu mamy klasyczną sytuację - dla każdego coś miłego.
Co oferują współczesne czytniki RSS? To co powinny, czyli oszczędzają nam czasu każdego dnia, segregując wiadomości z interesujących nas kanałów, umieszczając je w odpowiednich teczkach. Dostajemy w wielu przypadkach możliwość indywidualnej ich konfiguracji (wtyczki Flash, JavaScript czy własny plik CSS). Pozwalają oglądać materiały multimedialne - stając się niemal pełnowartościowymi przeglądarkami www.
Czy coś je wyróżnia? Ciężko wyrokować. Każdy z nich posiada drobiazg, który pozwala spojrzeć przychylnie. Każdy ma jednocześnie minusy. Co więc wybrać?
To co za darmo czyli Vienna, której twórcy oferują nam podział RSS na zbiory (katalogi) tematyczne w bardzo prosty sposób, mianowicie metodą drag&drop. Jeśli oczywiście lubimy mieć wszystko posegregowane zamiast listy alfabetycznej (gdybyśmy nie lubili na co mam czytniki RSS?). Skoro testy, to zdecydowałem się pobrać wersję 2.5 Beta, w której na pierwszy rzut oka nie znalazłem rewolucyjnych zmian w porównaniu z wersją poprzednio zainstalowaną. Jako nowość pojawiają się wbudowane wtyczki oraz możliwość samodzielnej kompilacji tego co jest nam potrzebne. Oto co oferują na dzień dobry programiści:
- Share with Twitter
- Share with Facebook
- Share with Evernote
Vienna potrafi zmienić formę wyświetlania treści za pomocą arkuszy CSS tak, by dopasować ją do naszych potrzeb (mamy ich na stronie do wyboru z ponad trzydziestu plików). Istnieje oczywiście możliwość dopasowania nie tylko przy pomocy już gotowych plików, lecz także samodzielnego napisania odpowiedniego arkusza (instrukcja także na stronie). Możemy także stosować SmartFolder, znane z programu Mail. Jeśli chcemy Vienna wyświetli ilość nieprzeczytanych wpisów w MenuBar.
Brak jest polskiej wersji językowej, ale nic nie stoi na przeszkodzie by taka powstała. Twórcy poszukują osób chętnych do współpracy.

Link: http://www.vienna-rss.org
Pół darmo czyli NetNewsWire. Ten program miał od dawna wbudowaną synchronizację z serwerem na którym mogliśmy przechowywać nasze źródełka. Od kilku miesięcy nastąpiła spora zmiana - program z wersji darmowej przeszedł do formy płatnej. Co więcej, wygaszono synchronizację z własnym serwerem i dano do dyspozycji serwer Google Readera. Na czym polega różnica? Otóż wersja bezpłatna wyświetla w jednym z narożników niewielkie animowane banery reklamowe, a dostęp do Google Readera daje możliwość dostępu do naszych źródeł z każdego komputera w każdej chwili. NetNewsWire tak samo jak Vienna pozwala nam sortować źródła według własnych potrzeb za pomocą katalogów. Co więcej, wraz z synchronizajcą zachowana zostaje struktura przechowywania źródeł RSS (katalogi i oznaczenia gwiazdkami).
Możliwość zamieszczania postów z poziomu czytnika za pomocą ustawień MarsEdit lub innego programu desktopowego obsługującego blogi. Dodatkowo program daje nam możliwość zapisywania artykułów do formatu HTML.
Do niedawna był to mój ulubiony czytnik, niestety zbyt rozbudowany o własną obsługę skryptów czy funkcji, jak choćby wyszukiwanie nieaktywnych źródełek, co powodowało widoczne obciążenie dla programu, a czasem i problematyczne i niepełne wczytywanie pojedynczych wpisów.
NetNewsWire istnieje także w postaci aplikacji na iPhone

Link: http://www.newsgator.com
Gdzie dwóch się bije - NewsFire (testowana wersja to 1.6 beta 1) jest w moim odczuciu najszybszym z czytników. Jest również tym czytnikiem który do tej pory nie zdobył mojej sympatii… aż do dzisiaj. W zasadzie najprostszy z trzech przeze mnie opisanych. Ma najskromniejsze menu, co nie znaczy że sam program jest słaby. Za jego pomocą dodatkowo (poza RSS) możemy udostępniać czytane wpisy via Twitter czy własnego bloga jednym tapnięciem w klawiaturowy skrót. NewsFire posłuży się dźwiękiem, by poinformować o nowym wpisie. Jego domyślna skóra nieodparcie kojarzy mi się z interfejsem iPhone. W zasadzie nie mam co opisywać i to w pewien sposób przemawia za NewsFire - jego prostota.
Jakiś czas temu był to program płatny lub do pobrania w wersji Lite. Teraz można go mieć bez opłat. Na blogu znajdziemy zapowiedź wersji dla iPhone.

Link: http://www.newsfirerss.com
Z poważniejszych graczy został jeszcze płatny ($30) Times. I z nim mam największy problem. Pomimo posiadanej licencji z ubiegłorocznego MacHeist, nie zdecydowałem się na przerzucenie ikony Times do Aplikacji na dłużej niż dla samego testowania. Times jest efektowny, począwszy od samej ikonki. Nawet bardzo efektowny. I w tym upatruję źródło jego porażki na moim biurku. Animacje mające przypominać przeglądanie papierowej prasy czy efekt przesunięcia slajdu. Niestety, mimo atrakcyjnej formy program jest dla mnie niefunkcjonalny. Może w wersji na iPad? ;)

Link: http://www.acrylicapps.com/times
Jest jeszcze Mail od wersji systemowej 10.5.0, który ma wbudowaną obsługę RSS. I znów, sposób w jaki to robi nie do końca mi odpowiada (tak samo jak i w Safari czy Times), więc świadomie go pominąłem.
Jako ciekawostkę proponuję zapoznać się z Gruml (http://www.grumlapp.com), który jak sami twórcy mówią - „Jest w fazie bety i nie wściekaj się na nas”. Z ważniejszych funkcji: potrafi się synchronizować z Google Reader. Wizualnie nie różni się od Vienny czy NNW. Potrafi się zamyślić na dłużej. Ot, ciekawostka, która ma spore szanse dołączenia do peletonu.
Nie wspominam o obsłudze skrótów klawiszowych, ponieważ każdy opisywany program to potrafi. Każdy oferuje import/eksport pliku OPML (czyli lista naszych zakładek) oraz wyświetlanie ikonki serwisu przy źródełkach. Każdy powiadomi w Docku o ilości nieprzeczytanych wpisów.