Minimalblog

Sieci społecznościowe - 5 kwestii do przemyślenia

autor: QDS
9.07.2011

Każdy z nas ma dużo znajomych. Niektórzy dzielą ich na tych poznanych w świecie realnym, i na tych z internetu.

Coraz częściej słyszy się o nawiązywaniu nowych kontaktów właśnie drogą wirtualną.
Czy nowa technologia pomaga nam w tym, czy raczej przeszkadza?

Zjawisko sieci społecznościowych bardzo się nasiliło w ostatnich latach. Dziś w momencie ich wielkiej świetności coraz częściej mówi się o zagrożeniu jakie z sobą niesie. Coraz częściej zauważa się zmiany w traktowaniu innych osób, w lekkim wręcz niechlujnym podejściu do więzów międzyludzkich. Nawet na minimalmac ostatnio o tym dyskutujemy.

Sam nie korzystam z sieci społecznościowych. Oczywiście nie dla tego, że nie umiem, ale ze świadomego wyboru. Nie jest to żaden lans z mojej strony. Wiem, że w mojej sytuacji jest to najlepsze wyjście. W żadnym wypadku nie potępiam tych sieci i osób w nich zarejestrowanych. Nie nakłaniam do negatywnego patrzenia na FB czy NK, ale dobrze jeśli każdy z nas rozważy kilka ważnych spraw.

1. Prywatność.
Sieć społecznościowa polega na otwieraniu się na ludzi. Czyli musisz w pewnym stopniu uchylić rąbka swojej prywatności. Nie wszystko powinno stać się publiczne. Jeśli będzie publiczne to już nie będzie prywatne prawda? Trzeba zawsze dokładnie przeanalizować ustawienia prywatności i z nich korzystać. Nie zdawać się w tej kwestii na ustawienia portalu. Już wiele razy było głośno o zapędach np. FB do upubliczniania wszystkiego co idzie. Portal to dochodowe przedsięwzięcie, któremu nie zależy na naszej prywatności ale na pieniądzach. Im więcej upubliczniamy o sobie informacji tym np. łatwiej przygotować pod nasze preferencje reklamę.

2. Czas.
Mówi się, że jest bezcenny. Każdy przyzna, że społecznościówki pożerają ogromne jej ilości. Zawsze mamy go tyle samo, tak więc chcąc nie chcąc zabraknie go nam na inne czynności. Ile ludzi chciałoby dokupić sobie czasu? Wszyscy prawda? A ilu z nas stara się go nie marnotrawić? Trudno jest… Dla mnie właśnie uciekający czas jest głównym powodem dla którego nie rejestruję się na tego rodzaju serwisach. Nawet na przestudiowanie wszystkich opcji prywatności potrzeba wiele czasu. Nie mam go za dużo. Biorąc jeszcze dodatkowo moje gadulstwo i słabość do komputerów, bardzo łatwo bym wpadł w uzależnienie, które ograbiałoby mnie z cennego czasu.

3. Reputacja.
Od najmłodszych lat zabiegamy o dobre imię u znajomych, kolegów, rodziny, współpracowników. Często się słyszy o przeglądaniu facebookowych kont przyszłych pracowników przez pracodawców. Można o wiele więcej z nich wyczytać o człowieku niż z CV, czy rozmowy kwalifikacyjnej. Jak ma dużo przyjaciół i wiele postów, to czy będzie umiał w pracy zająć się zleconymi zadaniami? Czy może ze zdjęć wynika, że ostro imprezuje? Musimy pamiętać, że wszystko co wrzucamy w sieć pozostaje tam na zawsze. Nie ma tego jak kontrolować. Dodatkowo sieć znosi wiele zahamowań i często pisze się coś co nigdy publicznie byśmy nie powiedzieli.

4. Przyjaźń.
Najczęściej poruszany temat w związku z sieciami społecznościowymi. Czy to ważne jakich mamy przyjaciół? Dlaczego ludzie w większości uwielbiają dodawać nowych w FB? Czy ilością można zmierzyć ich jakość? Stajemy się lepsi, bardziej popularni? Wiadomo, że w realu (nie chodzi o popularną sieć marketów :-D) nikt z nas nie przyjmuje do grona przyjaciół pierwszą lepszą osobę. Przyjaciół mamy mało, ale są bardzo wartościowi. Nawet mając ich kilku zdajemy sobie sprawę, że nie dzielimy się wszystkim ze wszystkimi. Bierzemy pod uwagę okoliczności, chwilę, i wiele innych rzeczy których nie jesteśmy w stanie określić dzieląc się czymś przez serwis internetowy.

5. Forma kontaktu.
Już troszeczkę o tym wspomniałem w akapicie powyżej. Często się mówi, że internet znosi wiele barier, uprzedzeń itp. Ale niesie ze sobą inne dodatkowe, których nie sposób przeskoczyć. Zdałem sobie z tego sprawę nie tak dawno, całkiem przypadkiem. Na jednym z forów trafiłem na człowieka, który bardzo niedbale odpisywał na posty. Irytowało mnie to. Nie chodzi tylko o to, że nie zaczynał zdań z dużej litery, czy pisał nieskładnie. Często nie mógł się jasno wysłowić, nie wiadomo było o co chodzi… ehh szkoda gadać. Po jakimś czasie zaczęło mnie to denerwować. Jakież było moje zdziwienie, jak się dowiedziałem, że był to jeden z moich przyjaciół! Nie taki przyjaciel jeden z tysiąca na „fejsie”, tylko taki prawdziwy, jeden z kilku o którym mogę śmiało powiedzieć, że pomógłbym mu zawsze i wszędzie i mam tą pewność, że on mi też. Nigdy nie znałem go z tej strony. Nie podejrzewałem, że nie umie za bardzo składnie pisać. Fakt, że jest niesamowicie szybki w działaniu i podejmowaniu decyzji (co ma swoje liczne plusy) mógł się odbić w formie ją pokazuje w przelewaniu słów na druk…
Dlaczego o tym wspomniałem? Wtedy odczułem jak bardzo komunikacja wirtualna różni się od tej w rzeczywistości. Często oceniamy ludzi po tym jak piszą, lub jak wypadli na zdjęciach. Możemy mieć całkiem inne wyobrażenie o nich niż jest naprawdę. Może dlatego m.in. tak wiele nieporozumień i sprzeczek jest na forach, w komentarzach blogów itp.? Niekiedy nie umiemy w pełni przekazać jakiejś informacji tekstem, może być ona wielorako odebrana, przeinaczona. Ludzie są już tak stworzeni, że większość informacji odbierają przez bodźce pośrednie, jak zachowanie, mimikę, barwę głosu i wiele innych czynników na które zwracamy uwagę podświadomie. Tego żadna forma kontaktu internetowego nam nie da. Wspólnego towarzystwa nie zastąpi nam nawet wideokonferencja. Jednym słowem internet znosi wiele barier, ale tworzy też inne, nie do obalenia, sztuczne dla nas, utrudniające koegzystencję.

Rozważając plusy i minusy, osobiście nie korzystam z tych sieci. Nie straszne są mi też opinie, że jest to nieuchronne, że wszyscy już z tego korzystają i chcąc nie chcąc każdy musi w tym być. Większość tych wieści jest przygotowanych przez ludzi od marketingu, gdzie social media są jednym ze skuteczniejszych sposobów na dotarcie do potencjalnych klientów i sprzedaży swoich produktów. To głównie im zależy aby faktycznie wszyscy byli w sieci społecznościowej. I to nie tylko w tej o jedynym słusznym niebieskim kolorze. Inna skądinąd fajna firma o bardziej kolorowym logo, również pragnie abyśmy więcej czasu spędzali na oglądaniu reklam i też z wielkim szumem wprowadza swoją społecznościówkę.

Oczywiście sieci społecznościowe mogą ułatwiać kontakt z prawdziwymi przyjaciółmi, rodziną, czy znajomymi rozsianymi po całym świecie. Ale czy umielibyśmy zachować równowagę w tych kontaktach? Ja osobiście nie. Za dużo jest rozpraszaczy w tego rodzaju komunikacji aby skupić się na celu jakiemu powinny służyć. Godzinami pewnie bym siedział i czytał co też tam robili wszyscy dodani na moim profilu. Dlatego nadal z osobami z którymi nie widzę się na co dzień korzystam z telefonu, maila, facetime, czy skype. Traktuję to jako uzupełnienie i podtrzymywanie znajomości z realnymi ludźmi. Jednak nadal wolę wyszukiwać okazji do spotkania się przy kawce czy winku. Ludzie młodzi, chodzący do szkoły mogą mieć więcej „za niż przeciw” społecznościówkom, po prostu żyją w towarzystwie, które w owczym pędzie przyjmują wszystko co nowe nie zważając na konsekwencje. Mogą zadecydować, że będą korzystać z FB. Życzę tylko rozsądku, równowagi i nie marnotrawienia zbyt wiele czasu na tego rodzaju kontakty.