|
|
Tak sobie myślę, oglądając kolejne odcinki serialu Lost - co powinien mieć ciekawy serial aby przykuć uwagę przez kilka dobrych lat?
Co nas urzeka w tego typu produkcjach?
Po analizie tego co mi się w ostatnich latach podobało:
„Miasteczko Twin Peaks”, „Z Archiwum X” (większość odcinków pierwszych lat emisji), „Lost”...
stwierdzam, że dużo znaczy opowiadanie historii, która jest niedopowiedziana, najlepiej jeśli jest mocno zagmatwana… Jedynym wyjątkiem to chyba serial „Przystanek Alaska”, bo akurat jego oglądałem, bo był to przyjemny obyczajowy serial :-)
Jak widać nie jestem wielkim fanem seriali (raptem 3-4 tytuły na przestrzeni 20 lat), ale lubię czasem wejść w ciekawą fabułę.
Jestem ciekaw waszych gustów i co was przyciąga przed kineskopowo-elcedekowe wyświetlacze rozmaitych treści?
Druga sprawa, wielki mam podziw dla tych ludzi, którzy układają to wszystko - jak fajny mają dar do przedstawiania czegoś co się rodzi w ich głowach!
|
|
|
|
|
|
|
Hmmm co mnie przyciaga przed ekran , jesli chodzi o seriale to CSI Las Vegas . Lost darowalem sobie w polowie 2 sezonu doszedlem do wniosku ,ze jest za bardzo udziwniany i do nikad nie zmierza . Dla rozrywki lubie sobie poogladac Scrubs , Two & half men .
Pozd.B
...uzytkownik (podobno) nie istnieje .
|
|
|
|
|
|
|
QDS, polecam The Wire, Shield, Weeds, The Inbetweeners, a szczególnie Breaking Bad (3-cia seria jest genialna). No i oczywiście Californication.
CSI, Lost etc, to bardzo słabiutkie w porównaniu (CSI to mnie śmieszy czasem do łez chociaż nie jest niby śmieszne, Caruso przegina po prostu). Do Housa jakoś nie mogę się przekonać, wk****** mnie dydaktyka i te animacje badziewne.
Ostatnio też dość fajna jest Nurse Jackie.
Jeden odcinek każdego z wyżej wymienionych jest lepszy niż większość aktualnie wyświetlanych filmów kinowych (z małymi wyjątkami Polańskiego, Allena etc).
Myślę, że generalnie przepis jest taki, że twórca zakłada, że tworzy dla inteligentnego widza, na pewnym poziomie oczytania i zrozumienia a może nawet osłuchania muzycznego - zwróciliście uwagę na ścieżkę dźwiękową w Californication, albo w Breaking Bad, to po prostu czysta przyjemność.
|
|
|
|
|
|
|
Californication - faktycznie muzyka bardzo fajna i pasująca do serialu. Oglądałem pierwszy sezon, za jednym podejściem. Ciekawy był, bo było mnóstwo sytuacji które się w głowie nie zmieściły… oglądałem w stylu “co teraz takiego głupiego się stanie”. Rola Duchovnego najlepsza jaką widziałem.
Pomimo tych plusów postanowiłem nie oglądać dalszych odcinków, niemoralność myślenia i postępowania bohaterów nie współgra z moim sumieniem.
|
|
|
|
|
|
|
Butters napisał(a): Lost darowalem sobie w polowie 2 sezonu doszedlem do wniosku ,ze jest za bardzo udziwniany i do nikad nie zmierza.
No właśnie - cały czas myślę o czym ten serial jest :-) Ciekawi mnie to jak można przykuć uwagę opierając się tylko na analizie osobowości bohaterów. Jeszcze tylko chyba 4 odcinki i koniec tego serialu - mam nadzieję, że zakończy się ciekawie. Może z niedopowiedzeniem tak jak Lincha Twin Peaks?
|
|
|
|
|
|
|
QDS napisał(a): Californication - faktycznie muzyka bardzo fajna i pasująca do serialu. Oglądałem pierwszy sezon, za jednym podejściem. Ciekawy był, bo było mnóstwo sytuacji które się w głowie nie zmieściły… oglądałem w stylu “co teraz takiego głupiego się stanie”. Rola Duchovnego najlepsza jaką widziałem.
Pomimo tych plusów postanowiłem nie oglądać dalszych odcinków, niemoralność myślenia i postępowania bohaterów nie współgra z moim sumieniem.
aaaa, sorry, jeżeli tak pojęta moralność wchodzi w grę, to odradzam większość tytułów z mojego poprzedniego posta
|
|
|
|
|
|
|
A mnie House podszedł. Mimo wstawek dydaktycznych, animacji,, itd. Pod względem roboty filmowej wiele odcinków po prostu powala. Bohater się broni i przykuwa do ekranu.
Lost? Hmm… Próbowałem kilka odcinków, ale narastało w mojej głowie pytanie: ale o co chodzi? Ale po co? Ale o czym to jest?
Odpuściłem sobie.
CSI… Z CSI to jest tak, że jako pierwsza powstała seria Las Vegas, z Williamem Petersenem , swego czasu świetny w niebanalnym filmie Manhunter. Ta seria super, mroczna, dobrze zagrana, i mimo spłyceń i wymogów konwencji, dała się oglądać i urzekała klimatem. Pozostałe CSI to kalka powstała na fali sukcesu serii z Las Vegas. O ile jeszcze niektóre odcinki NY daje się oglądać, głównie z powodu Gary’ego Sinise, to Mr. Caruso w Miami jest… ciężko znaleźć słowo. Chyba tylko Dolph Lundgren w roli Ivana Drago w Rocky IV równie dawał radę :D
|
|
|
|
|
|
|
Owszem, Lost to zupełna pomyłka. Od początku odpychała mnie niedorzeczność samego pomysłu – tego typu seriale powinny cechować się jakąś dozą prawdopodobieństwa narracji. A tu mamy do czynienia z całkowitym dziwolągiem, sztucznym i wymuszonym odrealnieniem (czyżby na Ziemi istniały jeszcze nieodkryte wyspy, nienamierzone przez satelity i Googla ;) ?
Sentyment mam oczywiście do Twin Peaks, z chęcią obejrzałby go ponownie w całości. No i trzeba pamiętać, że jest to pionier owego sukcesu serialowej telewizji, z jakim mamy dziś do czynienia.
Nie wiem, czy interesują Was serie historyczne, ale tu ostatnie produkcje HBO biją wszystko na głowę. Czyli Rzym (szczególnie sezon pierwszy, z Cezarem jako główną postacią) oraz Tudorowie.
|
|
|
|
|
|
|
Rzym “I” jak najbardziej, szczerze lekko sie zdziwilem, gdy dowiedzialem sie o 2 sezonie. Myslalem ,ze nastapila jakas „reaktywacja” Cezara ;) , ale coz pekunia non olet.
Pozd.B
...uzytkownik (podobno) nie istnieje .
|
|
|
|
|
|
|
Po drugim sezonie widać, jak istotną postacią w serialu jest sam Cezar.
Przy okazji: Rzym bodaj najlepiej pokazuje, jak powinien wyglądać casting do tego typu seriali historycznych. A więc żadni tam herosi prosto z hollywood (vide np. zupełna porażka filmu Troja).
|
|
|
|
|
|
|
Ogólnie to oglądanie seriali mnie nie specjalnie wciąga, ale jak już mam- nie mam telewizora a znajomi zajmują się pobiraniem i nagrywaniem seriali nie wiadomo po co i czasem podrzucą sezon tego czy tamtego.
Z tych które uważam za dobre Californication, House- sam bohater, cała reszta słabsza, naprawdę wciągną mnie serial BBC Rzym, kupiłem obie serie. Szwecka ekranizacja Walandera jest wyśmienita. Nie za mocny kryminał, ale do oglądniecia Castle. Serial który oglądałem z przyjemnością to sexy dirty money. A naprawdę wciągnęło mnie Deadwood.
Wszystkie CSI powiedzmy że obejrzę, ale nie żeby mnie zachwycały- podobają mi się zdjęcia, jeśli chodzi o fabułę wole Bones, może dlatego że śmieszniejsze. Ostatnio widziałem też kilka odcinków dzienników wampirów i dwa sezony czystej krwi, powiem szczerze że nie bardzo mogłem się połapać w tym którzy bohaterowie są z którego serialu, jeszcze mi się mieszało ze Zmierzchem i tym drugim… za to obejżałem Kołysankę Machulskiego i angielską komedię w stylu Scoobidoo “Pogromcy lesbijskich wampirów” i mam nieodparte wrażenie że oba te filmy są satyryczną odpowiedziedzią na idiotyczne zafascynowanie USA’ńczyków wampirami.
|
|
|
|
|
|
|
No pięknie. Widzę, że Lost zdeptaliście ostro. :-) Chyba się przesiądę na „M jak Miłość” :-D
konradal napisał(a): QDS napisał(a): Californication - faktycznie muzyka bardzo fajna i pasująca do serialu. Oglądałem pierwszy sezon, za jednym podejściem. Ciekawy był, bo było mnóstwo sytuacji które się w głowie nie zmieściły… oglądałem w stylu “co teraz takiego głupiego się stanie”. Rola Duchovnego najlepsza jaką widziałem.
Pomimo tych plusów postanowiłem nie oglądać dalszych odcinków, niemoralność myślenia i postępowania bohaterów nie współgra z moim sumieniem.
aaaa, sorry, jeżeli tak pojęta moralność wchodzi w grę, to odradzam większość tytułów z mojego poprzedniego posta
Jak “pojęta moralność”? Film jest moralny albo nie…
Dość oczywiste jest, że jeśli w każdym prawie odcinku (chyba 20 minutowym) opowieść kręci się między scenami z dragami, posuwaniem prostytutki w czasie nie obecności żony (lub jej obecności), drugi bohater ma dylematy czy wiązać się ponowie z żoną, jednocześnie przelatując małoletnią spotkaną w markecie… nie przeczę że Californication jest ciekawy i dość dużo się dzieje, ale moralny to w żaden sposób chyba nie jest, prawda?
Każdy chyba przyzna, że to co oglądamy kształtuje nasz sposób myślenia i postępowania.
Jeśli byłoby inaczej spece od marketingu nie wydawaliby fortuny na reklamę w TV :-)
Warto chyba być wybrednym przy tym „wielkim stoliku rozrywkowym” zastawionym dobrymi i złymi smakołykami.
|
|
|
|
|
|
|
QDS napisał(a):
Jak “pojęta moralność”? Film jest moralny albo nie…
Z tym się niestety zgodzić nie mogę. Postulujesz istnienie moralności „absolutnej”, wedle której coś jest albo nie jest „moralne”. Coś takiego nie istnieje, moralność to pewien zbiór zasad przyjętych przez daną społeczność. Jest charakterystyczna dla konkretnej grupy oraz epoki historycznej. A zatem może się zmieniać. To nie jest „prawda objawiona”, to pewna „umowa społeczna”.
Co się tyczy Californication: rozumiem, co Ci się w tym filmie nie podoba i możesz uznać to za naganne. Ale to tylko pewne przejaskrawione spojrzenie na współczesną Amerykę. Ot, po prostu show business.
|
|
|
|
|
|
|
DG napisał(a): QDS napisał(a):
Jak “pojęta moralność”? Film jest moralny albo nie…
Z tym się niestety zgodzić nie mogę. Postulujesz istnienie moralności „absolutnej”, wedle której coś jest albo nie jest „moralne”. Coś takiego nie istnieje, moralność to pewien zbiór zasad przyjętych przez daną społeczność. Jest charakterystyczna dla konkretnej grupy oraz epoki historycznej. A zatem może się zmieniać. To nie jest „prawda objawiona”, to pewna „umowa społeczna”..
No proszę, a jednak rozmowa zdryfowała w tym kierunku :)
QDS - przyznam, jesteś interesujący przypadek :D Nie ma w moich słowach ani grama uszczypliwości lub ironii, po prostu interesujący jest widz, który odwraca się od rzeczy, które od zarania dziejów dramatu stanowiły esencję opowieści. Czym byłoby nasze rozumienie dobra jeśli choć raz nie obejrzelibyśmy ( ot, choćby w kinie. Oby tylko w kinie.) prawdziwego zła? ;)
Moralność... Hmm… Film moralny? Kurczę, nawet w “M jak miłość” fabuła się kręci tylko dlatego, że jakiś drobiazg, nieistotną pierdołę, reszta postaci uzna za niemoralną... Kiedy film jest moralny? Kiedy zwycięża dobro, czy wtedy, gdy nie ma w nim “tego złego”?
|
|
|
|
|
|
|
Powracam do wątku o serialach, a to dlatego, że telewizja polska zaczęła powtarzać pierwszy sezon „Z archiwum X”. Cokolwiek by powiedzieć - choć to seria z 1993 roku, nadal potrafi przykuć uwagę. Przy okazji widać, jak się od tego czasu zmieniła moda i fryzury ;)
Czekam jeszcze, kiedy ktoś powtórzy całość „Twin Peaks”.
Co do nowości: dziś zaczyna się drugi sezon „Zakazanego imperium”. No i niezmiennie (jak to mówi młodzież) „porąbana” jest „Czysta krew” ;)
A propos: który serial z wampirami zaciekawił was najbardziej?
|
|
|
|
|
|
|
DG napisał(a): który serial z wampirami zaciekawił was najbardziej?
ヘルシング/Hellsing. Niestety jest bardzo krótki jak na możliwości animatorów z kraju elektrowni i trzęsień.
A jeśli chodzi o niewampirze seriale, to ostatnio oglądam całkiem zgrabną bajkę o duchach: Supernatural oraz Mentalistę.
|
|
|