Nie bądźmy naiwni, sądząc, że facebook został stworzony z myślą o nas. Świat nie kończy się w facebooku, zaś jego złożoności nie da się wycisnąć jak cytryny i wyrazić w 140 znakach i symbolach twitterowego tamtamu. A przy wyborze lektur nie kierujmy się podpowiedziami bezdusznego automatu, lecz zdajmy się na przypadek, własną intuicję oraz… żywą rozmowę z żywymi znajomymi.
700 milionów naiwniątek czyli facebook to nie internet
|
|
|
|
Jeśli przyjąć widniejące w tytule założenie: Facebook to nie internet”, to może warto by się na początku zastanowić, co rozumiemy od pewnego czasu pod pojęciem internet ? Być może była by to kontynuacja dawnego wątku na temat pisania w internecie, być może ten tu artykuł może stać się przyczynkiem do rozmowy na szerszy niż jeden serwis społecznościowy temat. Bardzo świadomie nie używam tzw. serwisów społecznościowych lecz wiele o nich czytałem, i tu być może na zasadzie advocatus diaboli pragnę wspomnieć pozytyw Facebooka. Otóż istnieją inicjatywy które rodzą się i rozwijają dzieki kontaktom via Facebook. Na przykład: w POLITYCE nr.26 (2813) z 21.06-28.06 2011 na stronie 85 p. Jacek Dehnel w swoim znakomitym, moim zdaniem tekście “U Żydów” podaje, iż Ochotniczy Hufiec Porządkowania Cmentarza Żydowskiego (w Warszawie) powstał na, czy dzięki Facebookowi. Jak zawsze Jacek A. R. - im więcej wolno - tym mniej wypada. |
|
|
http://www.youtube.com/watch?v=8UouP8cRYZ8 - jeśli ktoś już się zdecyduje to tutaj jest odpowiedni link: http://www.facebook.com/help/contact.php?show_form=delete_account Blog o Makach. Piorunem. |
|
|
- dokładnie tak. @MacPiorun - serdeczne dzięki za podanie linku do filmiku na YouTube. Jak zawsze Jacek A. R. - im więcej wolno - tym mniej wypada. |
|
|
Pomijajac moja osobista opinie na temat facebooka . Portal ten przypomina troche scyzoryk w rekach 10 latka . Jeden zateperuje sobie kredke , ktorys przekroi jablko .... wiekszosc zas skaleczy sie w palec ...lub wetknie w oko kolegi . ...uzytkownik (podobno) nie istnieje . |
|
|
Jako kontrargument na mój poprzedni link polecam ten filmik: http://www.youtube.com/watch?v=P4DDb7APuUM Blog o Makach. Piorunem. |
|
|
Proponuję dać ten artykuł na ścianę FB ;-) Kątem OK’a |
|
|
Pragnę jeszcze tylko nadmienić, iż jeśli ktoś zazdrości Markowi i najchętniej zrobiłby coś co byłoby w stanie konkurować, a nawet przebić popularność fb, a także jest w stanie zorganizować kilku zdolnych programistów, to proszony jest o kontakt ze mną! :) Wbrew pozorom, TO JEST MOŻLIWE - trzeba tylko uwierzyć w siebie, a z tym u nas bywa niekiedy naprawdę ciężko… :P Wystarczy zrozumieć, że: http://www.everythingisaremix.info Blog o Makach. Piorunem. |
|
|
Na pewno bardzo wiele jest możliwe. Przecież żywiąc takie przekonanie wymyślono kiedyś dawną filozofię Apple, i tak z tym stwierdzeniem zgadzam się w całej rozciągłości. Natomiast jeśli wyznacznikiem miała by być popularność i konkurowanie w kategorii obecnych serwisów społecznościowych to tutaj rodzą się moje obawy. Odnoszę bowiem wrażenie, iż na obecnym etapie naszej cywilizacji popularność zbyt często nie równa się jakość, poziom. Proszę porównać popularność np. wspomnianej osoby z nawet nie popularnością, a znajomością dokonań stosunkowo niedawno zmarłego Jacka Karpińskiego (wiem, to inne generacje), czy popularność Steve Jobsa i popularność Steve Wozniaka. Natomiast nie chcę sprawiać wrażenia niegodnego łapania za słowa; jeśli dany zupełnie nowy pomysł byłby wolny od wspominanych tu a w gruncie rzeczy bardzo poważnych minusów znanych obecnych serwisów społecznościowych, to tylko uchylić z szacunkiem i aplauzem kapelusza przed takim pomysłem i działaniem. I zastanowienie się dokładniejsze nad takim pomysłem może być interesującą kontytnuacją tej rozmowy Jak zawsze Jacek A. R. - im więcej wolno - tym mniej wypada. |
|
MacPiorun wspomniał o Everything is a Remix @DG - tytuł „700 milionów naiwniątek czyli facebook to nie internet” powinieneś zmienić, bo bodaj wczoraj Mark Zuckenberg oficjalnie potwierdził 750 milionów zarejestrowanych :-)
Genialne, bardzo mi się podoba całość tego przekazu. Forma, treść i mimika pana przed kamerą. Ciekawe na ile takie filmiki czy ogólnie tego rodzaju twórczość „pod prąd” jest wynikiem głębokiej wiary w to co się chce przekazać, czy może jest to kolejna moda na wykreowanie siebie jako indywidualistę?
Poważnie? Chciałbyś powtórzyć sukces założyciela FB? Ja jak widzę tych wszystkich sławnych ludzi szczerze im współczuję. Nigdy nie chciałbym być na ich miejscu. Oczywiście niekiedy podziwiam ich wiedzę, umiejętności, pracowitość i upór w dążeniu do celu (tak jak Mark dla mnie jest genialnym programistą), ale nigdy nie chciałbym mieć tego co oni. Brak spokoju, brak prawdziwych przyjaciół (no bo mając wysoką pozycję, jest się pewnym tego czy z prawdziwych pobudek ludzie są twoimi przyjaciółmi?), tempo życia… Wątpię aby mogli sobie pozwolić nawet na jedno śniadanko jak ja dzisiaj - na powietrzu, pod parasolem, przed domem, w miłej atmosferze, razem z rodziną ciesząc się wspaniałą pogodą. Mając czas na dobrą kawę. Nie mówię, że mam tak codziennie (rzadko w Poznaniu jest taka pogoda :-D), ale nie mam takiego balastu, pędzenia za bezwartościowym życiem jak ci wszyscy którzy osiągnęli sukces, tylko po to aby zrozumieć, że jest to nic nie warte. Kątem OK’a |
|
|
Przyznam się szczerze, chciałem odpowiedzieć jak kulturalny człowiek, ale nie mogłem się powstrzymać: http://www.youtube.com/watch?v=gtX8KCr2yMQ ;) Blog o Makach. Piorunem. |
|
|
Ależ to, moim zdaniem, odpowiedź godna jak najbardziej kulturalnego człowieka. Dla co poniektórych - np. dla niżej podpisanego może być tylko pewien kłopot, a mianowicie rozeznanie, kto jest kim; na pewno najlepiej być narratorem (Sanhedryn ?), ale i wówczas grozi tzw. galimatias drugiego rodzaju, kiedy to autor nie wie, o co chodzi, a publiczność wie o co chodzi :) Mam nadzieję, iż powyższe, żartobliwe kilka zdań nie będzie odebrane jako złośliwość czy sarkazm, gdyż jestem od tego jak najdalszy i z wielkim zainteresowaniem i szczerym szacunkiem czytam wypowiedzi Przedmówcy; ma to być próba wskazania, iż najpewniej wiele zależy od założonej/przyjętej perspektywy oglądu danego fenomenu, od naszych preferencji żeby nie powiedzieć nudnie - hierarchii wartości. Jak zawsze Jacek A. R. - im więcej wolno - tym mniej wypada. |
|
Monty Python! Klasyka. Przepiękne! A przy okazji: FB to samo zło więc chyba Google+ będzie miało łatwe zadanie - będą w nim wszyscy uzależnieni od FB, (no bo przecież wszyscy z 8456345 znajomych z FB już tam będą) jak też i duża grupa tych którzy nie zarejestrowali się na innych społecznościówkach, a mają konta na gmaalu. Pewnie Google pokłada wielką nadzieję w tych kolejnych milionach niewiniątek. Sam nie będąc userem żadnych sieci społecznościowych, rozważałem przyjęcie zaproszenia do G+. Jednak jak kilku twoich znajomych (tych prawdziwych, nie tych kolejnych numerków na FB) wysyła ci zaproszenia to się człowiek poważnie zastanawia Kątem OK’a |
|
|
Google po prostu zrozumiało co się dzieje: http://www.youtube.com/watch?v=x0EnhXn5boM i też chciało mieć w tym swój udział. Blog o Makach. Piorunem. |
|
|
Social media technology is NOT about technology, is about relationships…OK. Tylko dalszy wywód - bo takie a nie inne zestawienie faktów jest dla mnie już wywodem - prowadzi - sam nie wiem, do jakiej konkluzji na temat owych relacji. Gdy czytam iż jakieś szkoły nie tworzą już kont email, to natychmiast zadaję sobie pytanie: jakie to szkoły ? na jakim poziomie ? czy ich celem jest tworzenie optymalnych warunków ulatwiających nabywanie wiedzy na najwyższym poziomie i rozwijania twórczych potencjałów słuchaczy, czy zyskanie lub utrzymanie wysokiej pozycji na rynku, popularność - a te wartości nie zawsze idą ze sobą w parze. A może nie tworzą już kont email, gdyż stworzyły swoje wewnętrzne sieci komunikacji tak , jak kilka znanych mi instytucji nie biznesowych za granicą (jakiś czas temu wspominałem o Design Council w Londynie) - ale nie jest to wyraźnie powiedziane, niestety, sugeruje to plus dla istniejących serwisów spolecznościowych. Kiedy czytam, że jakieś niefajne państwo niemile widzi u siebie takie czy inne przedsięwzięcie, dla mnie nie znaczy to “z automatu” iż dane przedsięwzięcie jest bardzo dobre. I tak dalej, trzeba by napisać cały analityczny elaborat. W skrócie: myślę że chodzi o pozycję/dominację pop kultury, o zwycięstwo opcji statystycznej nad opcją normatywną - i tak tworzenie nowej jakości w dziedzinie norm. Gdyby się tym przejąć na serio, to odpowiedzią mógłby by być na przyklad taki wiersz: Do wynajęcia te czuwanie Do wynajęcia skrzydła bramy Do wynajęcia ptak blaszany Kto lepiej płaci albo straszy (autor - Jacek M. Hohensee). Ale nie wiem, czy wogóle ma sens przywoływanie takiego pisania w kontekście źródła przywołującego np. Lady Gaga et Co. Powtarzam tylko za jednym ze swoich poprzednich wpisów: to MY decydujemy o uczestnictwie tu czy gdzie indziej. A zawsze pozostaje nam udanie się w obszary zawiadywane Ministerstwem Głupich Kroków :) Jak zawsze Jacek A. R. - im więcej wolno - tym mniej wypada. |
|
Wybaczcie, ale muszę z obowiązku zareagować. Otóż… Lady Gaga jest ważna. Wszak wytatuowała sobie na ramieniu… cytat z Rilkego. |
|