|
|
Trafiłem na bardzo ciekawy artykuł na temat słuchania muzyki.
http://fiftyfootshadows.net/2011/07/12/the-art-of-listening/
Fajny artykuł, z całego serducha polecam.
Przyznam się szczerze, że dobrych kilka lat nie usiadłem i skupiłem się tylko i wyłącznie na muzyce.
Od dawna muzyka mi towarzyszy jako dodatek, nie jako główne źródło relaksu.
Jak wy słuchacie muzyki?
Poświęcacie czas na zanurzenie się w jakimś albumie?
Nowe, czy może sprawdzone od lat ulubione płyty?
|
|
|
|
|
|
|
U mnie w życiu muzyka służy jako:
- Tło - Słucham muzyki podczas pracy. Często izoluję się w ten sposób od otoczenia.
- Katalizator - Tutaj muzyka jest na pierwszym planie. Jeżeli chcę się wyciszyć, zrelaksować to zamykam oczy słuchając spokojnej muzyki. Analogicznie jest jeżeli chcę wykrzesać z siebie trochę energii i zmotywować się do pracy. Wtedy słucham utworów, które działają na mnie energetyzująco.
|
|
|
|
|
|
|
Jakub napisał(a): U mnie w życiu muzyka służy jako:
- Tło - Słucham muzyki podczas pracy. Często izoluję się w ten sposób od otoczenia.
- Katalizator - Tutaj muzyka jest na pierwszym planie. Jeżeli chcę się wyciszyć, zrelaksować to zamykam oczy słuchając spokojnej muzyki. Analogicznie jest jeżeli chcę wykrzesać z siebie trochę energii i zmotywować się do pracy. Wtedy słucham utworów, które działają na mnie energetyzująco.
U mnie bardzo podobnie. Muzyka jako tło to jednak przede wszystkim samochód - izoluje mnie od szaleństw piratów drogowych ;)
Podczas pracy (umysłowej) potrzebuję niemal absolutnej ciszy - muszę słyszeć własne myśli :)
Natomiast energetyzowanie się muzyką jest niekiedy jak najbardziej wskazane - przychodzą mi wówczas do głowy rozmaite nowe pomysły.
|
|
|
|
|
|
|
A u mnie jeszcze inaczej. Muzyka jako tło w ogóle nie ma racji bytu.
Do pracy umysłowej, tak jak DG, potrzebuję absolutnej ciszy. nie da rady inaczej.
Natomiast słuchanie muzyki, to już temat dla mnie jeden z zasadniczych.
Audiofilstwem zaraził mnie przyjaciel, od kilku lat muszę co jakiś czas (raz, dwa razy w tygodniu) odbyć nasiadówę słuchając dobrej muzyki podanej w odpowiedniej jakości.
Do tego dwa, trzy razy do roku całonocne sesje kilkuosobowego towarzystwa sonicznego.
Można inaczej postrzegać dźwięk po takich sesjach :)
‘osobiście wierzę, że człowiek jest śmiertelny’
|
|
|
|
|
|
|
Ja jestem muzycznie głuchy jak pień, czy to koncert w filharmonii, czy pan grający do kotleta, Szopen będzie taki sam.
Słoń mi na ucho nadepnął, przy okazji wytłukł skład porcelany, dlatego dla mnie muzyka to przede wszystkim kakofonia, muzyka w której jest totalny bałagan sprawia mi jakąś tam frajdę, a słucham non stop prawie, czy to z głośników w samochodzie, czy z komputera, czy po podłączeniu do nagłośnienia- to do którego aktualnie mam dostęp jest podobno takie nawet nieco audiofilskie- dla mnie wszystko równo- prawie, nigdy nie słucham przez słuchawki, sprawiają że czuję się niekomfortowo, taki odcięty.
|
|
|
|
|
|
|
Słuchanie na słuchawkach to faktycznie zupełnie inna bajka.
Potrzebny zupełnie inny sprzęt i zgadzam się, że odcięcie i brak powietrza ograniczają wrażenia.
‘osobiście wierzę, że człowiek jest śmiertelny’
|
|
|
|
|
|
|
emil_wroc napisał(a): słuchając dobrej muzyki podanej w odpowiedniej jakości.
O tak, odpowiednia jakość dźwięku to podstawa. Warto zainwestować w porządniejszy sprzęt. Ciekaw jestem, jakie marki audiofilskie polecacie obecnie?
|
|
|
|
|
|
|
Hmmm, to jest temat rzeka…
Marka nie ma większego znaczenia, liczy się udany model.
Pytanie podstawowe – jak duże pomieszczenie i jaki budżet.
Od tego zależy, czy wzmacniacz zintegrowany, czy dzielony na preamp i końcówkę (końcówki) mocy.
Do tego CD (ja póki co nie uznaję na razie przetworników cyfrowych pompujących do pieca sygnał bezpośrednio z pliku, choć podobno obecnie są już urządzenia, które dają takie same lub lepsze efekty niż CD). A jeśli CD to pytanie czy konstrukcji zintegrowanej czy dzielonej.
No pytań jest mnóstwo, zależy od tego co chce się osiągnąć i jakiej muzyki się słucha.
Ja obecnie mam kolumny QUAD 21L2, wzmacniacz klasy budżetowej Kenwood KA-80 (32 lata na karku) i świetny budżetowy CD Marantz CD-52. Tani i niezwykle udany.
Ale rzecz jasna docelowy zestaw marzeń jest zupełnie inny.
Generalna zasada dla mnie obecnie – nie kupuję sprzętu nowego. Klamoty wiekowe, ale z najwyższej półki obecnie są dostępne w rozsądnych pieniądzach. Jedyny szkopuł – trzeba mieć znajomego dobrego elektronika :)
Może faktycznie w wolnej chwili wrzucę jakiś felietonik dotyczący docelowego systemu marzeń, może komuś się przyda.
‘osobiście wierzę, że człowiek jest śmiertelny’
|
|
|
|
|
|
|
Z resztą, żeby wyjść poza sformułowania abstrakcyjne.
Dlaczego sprzęt wieloletni?
Za wyżej wymieniony zestaw dałem niespełna 3 tysiące (przy czym kolumny kupiłem niestety nowe, ale w atrakcyjnej cenie). Gdyby chcieć uzyskać zbliżone wartości i wrażenia soniczne kupując sprzęt nowy – trzeba wydać jakieś 8-10 tysięcy.
Jeśli ktoś chciałby więcej szczegółów – piszcie.
‘osobiście wierzę, że człowiek jest śmiertelny’
|
|
|
|
|
|
|
Moj sprzęt się psuje, z chęcią zobaczę na blogu artykuł dot. Sprzętu audio :-)
Oczywiście taki art dla laików.
|
|
|
|
|
|
|
Byłem na spacerze wczoraj, w komisie/antykwariacie wygrzebalem z 5 polskich zotych Simon & Garfunkel, Bridge Over Troubled Water. Wyglądała dobrze, wsadziłem to to na gramofon i urzekł mnie trzask płyty… genialna sprawa, większość płyt które ma moja druga połówka jest w wyśmienitym stanie i nie trzeszczy, a ta ma niepowtarzalny klimat :d
Przypomniało mi się jak lata temu znajomy puszczał mi muzykę z francuskiego filmu “trzej muszkieterowie” z roku zdaje sie 1918 na leciwym patefonie.
Można słuchać i mieć frajdę bez wydawania kupy kasy, wystarczy nie mieć słuchu i cieszyć się z dupereli :D
|
|
|
|
|
|
|
@JSG zdaje sie, ze spotkalem tego samego zwierza. Muzyka wazne, zeby grala… a glosniki nie rzezily. Czy to bedzie sprzet za 5k czy 50 pln co za roznica???? jesli dziala to „szafa gra”.
...uzytkownik (podobno) nie istnieje .
|
|
|
|
|
|
|
Oczywista sprawa, zależy od tego, co kto chce i jaki ma być efekt docelowy.
Jasne, LP mają swój urok, niepowtarzalne w nich z punktu widzenia jakości dźwięku jest dynamika, której nie uzyska się z żadnego zapisu cyfrowego.
Mnie interesuje przyjemność z dobrze zrobionej i nagranej muzyki, odsłuchanej na sprzęcie, który nie przeszkadza.
Faktycznie niepotrzebnie może rozpisuję się nie w temacie.
Wrzucę osobny obiecany wątek dotyczący systemu, który mnie ciekawi, może ktoś się zaciekawi.
Rzecz jasna dla laików, bo sam jestem w tym temacie laikiem. Przynajmniej w porównaniu z wariatami, z którymi regularnie robimy odsłuchy.
‘osobiście wierzę, że człowiek jest śmiertelny’
|
|
|
|
|
|
|
Ja mam też takie podejście jak niektórzy wcześniejsi osobnicy. Dla mnie muzyka może lecieć nawet z pozytywki, grunt żeby grało. Co prawda kiedyś chodziłem do szkoły muzycznej i słyszę różnicę pomiędzy dobrym brzmieniem a brzęczeniem głośnika za 50zł, ale nie jest to dla mnie żaden problem. Jestem więc w tej komfortowej grupie “tanich w utrzymaniu” :)
|
|
|
|
|
|
|
Tutaj nie byłbym sobą, gdybym nie spróbował :)
Warto w wolnej chwili wybrać się na odsłuch dobrze dobranego zestawu.
Ja do dziś pamiętam swój pierwszy kontakt z podaniem muzyki w odpowiedni sposób. Wrażenie zostaje na lata.
I ważna sprawa – różnica jakości dźwięku między średniej klasy sprzętem hi-fi z marketu a dobrze zestawionymi klockami nawet z półki budżetowej, ale hi-end (jak zwał tak zwał, chodzi o produkty przeznaczone typowo do audio) jest przepastna. I nie tylko dla tych, którzy czytając setki recenzji i siedząc na forach “nauczyli” się słyszeć niesłyszalnego. Ta różnica jest fizyczna, prawdziwa i słyszalna DLA KAŻDEGO.
Dlatego zachęcam do spróbowania. Salony audio mają sale odsłuchowe i bez problemu można słuchać ile się chce zestawów, które mają do dyspozycji.
Najlepiej jednak mieć kogoś, kto umiejętnie to dobierze, bo sprzedawcy nie zawsze potrafią.
‘osobiście wierzę, że człowiek jest śmiertelny’
|
|
|
|
|
|
|
@ Emil, czekam na dalsze informacje. Jestem na etapie dobierania sprzętu do pracowni.
Bez muzyki nie oddycham. Tak mogę najkrócej opisać moje potrzeby - czy to w pracy czy w domu. Głośniki lub słuchawki. Bez znaczenia. Czasem po prostu słucham i odpływam (niezwykle rzadko), najczęściej muzyka towarzyszy mi w każdej chwili jako tło bądź izolator. Lubię pracować słuchając muzyki. Zdarza się jednak - jak w tej chwili - być otoczonym ciszą. Chociaż ta nie istnieje…
|
|
|