Forum

jabłko za płotem czyli nie dla psa makowe parówki

 
arth
29 Paź 2011 0:45

Hejka, może przydałoby się odrobinę porozmawiać o kulturze? Maki są ładne i użyteczne a aJfony słitaśne, ale jaki mają wpływ na nasze człowieczeństwo? Jak zmienia się rozumienie takich pojęć jak WOLNOŚĆ? Czy rzeczywiście jesteśmy w stanie oddać tak wiele dla bezpieczeństwa i wygody? Tak wiele czyli ile? Czy nowe technologie, nowe media mają tworzyć kolejne ograniczenia w dostępie do informacji czy ten dostęp ułatwiać? Co z prywatnością? I to już ostatnie pytanie: czy nie są to bardziej istotne tematy do rozmów i przemyśleń niż nowe funcjonalności czy zmiana cieniowania do belką w piątym oknie na lewo?
Polecam tekst: z Dwutygodnika.com “Uroki życia na ogrodzonym osiedlu”

arth

 
DG
29 Paź 2011 11:13

Przeczytałem artykuł. Rzeczywiście trafne opinie. Nie dostrzegam jednak aż tak wielkiego zagrożenia dla osobistej wolności, o jakim trąbią jej żarliwi obrońcy. Innowacja to kwestia wyboru. Ot, jeśli chcemy wygody w używaniu sprzętu komputerowego, musimy wybrać: albo komfort i bezpieczeństwo zamkniętego ekosystemu, albo indywidualne poczucie pseudowolności systemów otwartych (jak linuksa czy androida). Mój wybór jest oczywisty. Co z tego, że na przykład rzeczony linuks czy android jest otwarty i każdy może w nim i z nim wszystko. To przecież jednocześnie oznacza, że nikt nad tym tak naprawdę nie panuje - bo nie jest w stanie zapanować.

DG

 
Mirdham
29 Paź 2011 12:18

Ja osobiście nie sądzę aby problem był aż tak wielki. Nawiasem mówiąc ludzie chętne rezygnują z prywatności. Przykład… idziemy na ulicy zaczepiamy pierwszą napotkaną osobę i pytamy o wiek, czy ma dzieci, żeby pokazała ich zdjęcia, opisała jak mieszka, jakie szkoły skończyła czy ma plazmę czy może LCD w pokoju… najprawdopodobniej zostaniemy zwyzywani a inwektywy “pilnuj swego nosa” będą jednymi z bardziej stonowanych. A teraz wejdźmy na portal społecznościowy na konto tej osoby… co widzimy? Wszystkie te dane podane na talerzu z uśmiechem i błogosławieństwem właściciela. Często osoby które są za ochroną danych same je rozdają i to będąc świadomymi tego co robią. Z jednej strony toczy się walka o ochronę danych a z drugiej strony ludziska klikają w co popadnie bo taki komunikat się wyświetlił.

 
arth
5 Lis 2011 2:23

Ogrodzone osiedle Apple z tego tesktu nie odwołuje się tylko do idei otwartego oprogramowania, ale także, poprzez niekwestionowany wpływ na postrzeganie i współtworzenie współczesności, do idei wolnej kutury, o której można sobie poczytać (a jakże, za darmo) na przykład tutaj.
Może, żeby lepiej to zobrazować posłużę się zmyślonym przykładem. W pewnym mieście działa sobie wydawnictwo oferujące książki dla dzieci tylko i wyłącznie lapońskich autorów. Sprzedaje bardzo ładne, estetyczne książeczki, które rodzice mogą czytać przed snem swoim dzieciom. Wydawnictwo sprzedaje książeczki. Nie oferuje na przykład historii (albo raczej umiejętności jej przekazywania), którą rodzic mógłby opowiedzieć dziecku przed snem patrząc mu w oczy, jedynie im poświęcając swoją uwagę. Nie daje wędki, tylko sushi. Proponuje wspólne konsumowanie treści, które chyba jednak jest nieco bardziej kiepskim pomysłem niż, powiedzmy, prawie dialog, jeden do jeden, prosto ze środka głowy, przekazywany z pokolenia na pokolenie, z ust do ust. Powód jest prozaiczny - wydawnictwo nic by na tym nie zarobiło, i dlatego takie “historie” nie mają miejsca, a przecież ich propagowanie znacznie bardziej przyczyniłoby się do lepszych realcji między obiektami roszczącymi sobie pretensje do reprezentowania gatunku Homo Sapiens, niż mimo, że wspólna, to jednak, nie oszukujmy się, bierna postawa wobec produktu.

arth

 
QDS
7 Lis 2011 23:18

@Arth - dziękuję za podanie linka - nie dość, że odkryłem ciekawą stronę, to jeszcze fajna książka po polsku w epub. Poczytam.

Co do tematu: Ja czuję się wolny. Sam, osobiście wybrałem taki a nie inny system operacyjny, komputer, telefon. Nie byłem nakłaniany przez rzesze fanatyków (w latach dziewięćdziesiątych za dużo ich nie było w PL, a koło mnie nie znałem nikogo z sekty makowej). W tym malym skrawku życiowych wyborów jakim są sprzęty elektroniczne, wybrałem spójność, estetykę, przemyślany ekosystem. To dla mnie wolność. Wolność od problemów pokroju pecetowego jak wieczna niekompatybilność, fragmentaryzacja… każdy producent ma swoją wizję i prowadzi to do ogromnej niekonsekwencji w finalnym produkcje stojącym na biurku.

Ja chcę pracować, kontaktować się, bawić na sprzęcie który mi to w jak najlepszy sposób umożliwi. Dlaczego nikt nie psioczy nad systemami konsol wideo? Nikt nie mówi, że strasznie jest jak gra na PS3 działa tylko na PS3, a nie na Wii czy XBOX… każdy wie, że skrojony na miarę zamknięty system jest najlepszy w tym wypadku, że chodzi o jakość dostępną dla gracza. To samo oczekuję od reszty sprzętu - chcę jak najlepszy system, który będzie tłem do moich zadań. Ja nie czuję się użytkownikiem zamkniętego systemu operacyjnego. System dostarcza mi to czego oczekuję, a jeśli nie daje mi czegoś mogę sobie go rozszerzyć (JB w iOS, Bootcamp w MacOS). To jest wolność wyboru w moim przypadku. Przecież jeśli chodzi o wymianę plików, zdjęć, filmów wszystko chodzi niezależnie od platformy.

A czy korporacje, takie jak Apple nie kreują naszych potrzeb, gustów i zachcianek? Oczywiście, że kreują. 20 lat temu nikt nie potrzebował komórki, nie mówiąc już o smartfonie, jeszcze nie tak dawno mało kto chciał mieć tablet jak ma już komputer w domu. To korporacje, w tym wypadku głównie Apple (smartfon, tablet) wpoiły nam nieodparte wrażenie, że to jest superaśne-wypaśne. Mi to odpowiada - wygodnie od kilku lat korzystam z iPhone, czy ostatnio w iPada.

Nie oznacza to w moim wypadku narzucenia rodzaju obcowania z treścią - tą kulturą o której wspominamy często. Nadal lubię takie a nie inne gatunki muzyczne, niezależnie co promuje się w iTunes Music Store, MTV, czy w radiu. Nadal preferuję bardzo podobne książki, nie ma tu wpływ wystawa w Empiku, czy promocja w innych kanałach dystrybucji. To samo z filmami - miło mi się ogląda trailery w Maku czy iPadzie, ale nadal wybieram tylko te które mają dla mnie jakąś wartość, a nie te z Top Ten, czy podsuwane w różnego rodzaju listach Genius. Jeśli producenci filmowi „schodzą na psy”, niskich lotów komercja wylewa się z kolejnych hitów muzycznych, czy na bestsellerach królują pozycje książkowe o wątpliwej jakości po prostu po nie nie sięgam. Nie ma tutaj nic do gadania firma, czy tzw. opinia publiczna. To na tym polega wolność - wybieranie treści nie pod naciskiem, pod presją, bo „wszyscy” myślą tak, a nie inaczej. Może ta wolność okupiona musi być działaniem pod prąd, przeciwstawianiem się presji, ale czy nie tak powinno być? Człowiek poddający się presji otoczenia, czy jakimkolwiek firmom może być wolny? Równie dobrze może być niewolnikiem używając zamkniętego iOS jak i otwartego Androida.

Kątem OK’a