Ten tekst miał być przeglądem minimalistycznych programów do pisania, które ostatnimi czasy stały się naprawdę modne, szczególnie jeśli posiadamy tak “niemodny” sprzęt jak komputery od Apple’a. Te minimalistyczne programy, według mojego skromnego zdania, w sposób nad wyraz monotonny dublują swoje funkcje, a właściwie ich niewymownie zaawansowany zanik, by skupić się na estetyce ubóstwa wizualnych rozpraszaczy, służyć mają jedynie do pisania i do zapisywania tego co się napisało. Wybaczcie, ale mnie się to wydaje potwornie nudne.
Tekstualnie minimalnie
|
arth |
|
|
Wreszcie ktoś to otwarcie napisał :) |
|
|
Osobiście nie rozumiem zarówno potrzeby posiadania owych programów. Jeżeli komuś nie pasuje textedit to zawsze może odpalić terminal i skorzystać z NANO. Jednocześnie będzie mógł uważać się za hakjera i mówić o sobie “jestem hardcorem” :) |
|
|
Tekst o WriteRoom nieaktualny. Nowa wersja działa tylko z Lionem. |
|
|
Dzięki za zwrócenie uwagi. Na szczęście użytkownicy starszych systemów nadal mogą ściągnąć wcześniejsze wersje aplikacji, które będą działać nawet(!) z Tigerem. arth |
|
|
Trochę takie na siłę złośliwe czepialstwo ;-) Naprawdę wszyscy musimy używać Pages lub Worda jeśli nie korzystamy z tych funkcji? Z drugiej strony Textedit nie ma trybu pełnoekranowego i nie zlicza wyrazów. A to jest w eseistyce cenne narzędzie. Wymienione więc programy do pisania są alternatywą dla tych, którzy szukają czegoś pomiędzy. Możemy sobie z nich wybrać jeden, który nam odpowiada. Czy to coś złego? |
|
|
wywaliło moją odpowiedź.... tak więc jeszcze raz. Używam na codzień niejednej z tych aplikacji, ponieważ textedit do mnie nie przemawia (nigdy mi się nie podobał od strony wizualnej). W wordzie pracuje codziennie - głównie ze względu na funkcję “śledź zmiany” oraz niezbędną kompatybilność .docx. Dlatego mi te minimalistyczne aplikacje bardzo pasują i z nich korzystam.
|
|
Nie dziwią mnie tego typu programy same w sobie - jeśli ktoś chętnie ich używa, ich powstanie ma jakiś sens. Dziwi mnie wyłącznie moda na sztuczne prześciganie się w ograniczaniu ich funkcjonalności, co przerodziło się w jakąś niezrozumiałą manię. Jeden taki program, zgoda, może dwa. Ale jeśli pojawia się ich całe mnóstwo, zaś one same niewiele się od siebie różnią, zaczynam się zastanawiać, po co uruchomiono tę kserokopiarkę. Może wkrótce powstanie edytor pozbawiony możliwości edycji, żebyśmy mogli się poczuć jak za czasów mechanicznych maszyn do pisania, kiedy po zrobieniu błędu trzeba było przepisywać całą stronę. |
|
|
Już powstał taki program :-) I ma swoich amatorów. Te programy różnią się między sobą, naprawdę :-) Co jest złego w tym, że powstają? Kiedyś było mało programów dla OS X, to się narzekało, że nie ma wyboru. Dziś jest więcej, to marudzenie, że ich za dużo. |
|
|
@Arth - bardzo mi się podoba ten tekst. Od grafiki, która układa się w taki powtarzalny łańcuszek, już to pokazuje na co chcesz zwrócić uwagę, aż po zdanie końcowe kładące nacisk na rezultat, wynik tworzenia, a nie na narzędzie. Myślę, podobnie jak ty, że za bardzo ludzie skupiają się na opisywaniu tych programów, wychwalaniu i szukaniu różnic, niż po prostu z ich korzystania. Sam przez długi okres czasu korzystałem z WriteRoom, na przemian z Pages. Od czasu kiedy Pages ma pełny ekran, już nie korzystam z WR. Wystarczy mi jeden program, który może być raz dość mocnym edytorem, a w innym przypadku, nie rozpraszającą białą kartką. Oczywiście jeśli ktoś nie posiada Pages, to może kupić jakiś tańszy, np. jeden z tych z artykułu ale jak już wspomniano w standardzie jest Textedit, który potrafi dużo, choć faktycznie nie ma FullScreen Mode (dopiero to zauważyłem jak zwrócił na to uwagę Ka.) Przy okazji licznik znaków w TextEdit można sobie „dorobić” Nie wiem czy dobrze rozumiem intencje Artha, ale wydaje mi się, że neguje on postawę ludzi którzy są po prostu gadżeciarzami i kupują bardzo podobne funkcjonalnością programy jak np. te modne minimalistyczne edytory tekstu, ot tak aby je mieć. Kątem OK’a |
|
Jeśli tak, to faktycznie, ma trochę racji. Aczkolwiek, przepraszam za to, ale dla mnie trochę za dużo złośliwości w tym tekście. Aczkolwiek porównanie pogramów przydatne. Ja też nie rozumiem osób, które kolekcjonują programy o podobnych funkcjonalnościach lecz z drugiej strony nie ma nic złego w tym, że ktoś pozbiera sobie kilka aplikacji, by z każdą popracować i wybrać sobie najlepszą ( czyt. najwygodniejszą dla siebie ). |
|
|
@Ka. - ja przeczytałem ten artykuł z zainteresowaniem, bo jest odmienny, pokazuje inne oblicze dzisiejszej mody. Jak wiele już czytałem o nowych i nowszych programach minimalistycznych w swej filozofii? Ale jeszcze nie trafiłem na podobny do tego tutaj.
Dokładnie. Wybrać najlepszą i pracować. To jest bardzo dobre podejście. Dziś jednak widać często całkiem przeciwne: nakupować, nakupować i nic z tym nie robić, no może ewentualnie na blogu opisać nowe funkcje, pochwalić się, że pierwszy na kontynencie/kraju/mieście ma już się nowe wydanie. Zamiast setek recenzji i copy/pase change logu bardziej dla mnie wartościowe była by jedna: Kątem OK’a |
|
Te aplikacje nie powstały jako zastępstwo Pages.
Nie rozumiem zejścia dyskusji na “problem blogów” skoro wątek zaczął się właśnie do takiego “blogowego” zestawienia.
|
|
Ja trochę rozumiem. Mało to blogów - agregatorów? |
|
|
Pisuję, nie żeby nie pisywał, nawet są tacy co to czasem drukują, publikują itp… ale nigdy nie potrafiłem zrozumieć ludzi którym potrzebne jest coś wiecej niż simple text, dziś text edit. |
|
|
Fajna się dyskusja wywiązała :-) Czy jabłko alt h dziala poza Lionem? edit: juz wiem, ze dziala. ale to sie nijak ma do fullscreen. Ja nie wyobrażam sobie napisania porządnie wyglądającego PDF z CV w TextEdit. Nawet po przyjęciu b. minimalistycznej konwencji. Word umożliwia b. proste wstawianie ilustracji do tekstu, skalowanie ich itp. Ma bardzo dobrze działający słownik synonimów. Zdaję sobie sprawę, że Word oferuje dużo więcej funkcji z których nie korzystam, ale ma kilka takich, których używam, są dla mnie konieczne, a w Textedit ich nie ma. Otrzymanie pocztą pliku doc nie jest tak straszne jak otrzymanie pliku z rozszerzeniem pages. Naprawdę są tacy, którzy Pages nie mają i nie zamierzają mieć. I weź tu teraz otwórz takie coś. |
|