Forum

E-publikacje a kwestia praw autorskich

 
QDS
19 Lis 2011 20:51

[Niniejszy wątek został wydzielony z rozmowy dot. tekstów Jacka Rochackiego opublikowanych na forum]

Aktualnie czasu mało, ale dzięki radzie Ka. wstawiłem sobie twoje opowieści do formatu epub więc w wolnej chwili przeczytam sobie te mini książeczki.

IMG_0333_2.jpg

Kątem OK’a

 
jar
19 Lis 2011 21:36

Nie mam żadnego doświadczenia formułą z e-pub, dokładniej - ze skutkami formalno prawnymi takich publikacji; na ikonkach/okładkach nie widzę nazwiska autora, ale jak powiedziałem, nie mam pojęcia o skutkach tej formuły.

Zakładam iż ta formuła zabezpiecza prawa autorskie autora tak, jak zwykłe wydawnictwo drukowane, z numerem ISBN, etc.

Piszę powyższe z racji smutnego doświadczenia, a mianowicie lata temu opublikowałem wiele tekstów oraz prowadziłem cały dział “Lemel” w jednym z pism polskich w wersji drukowanej. Pismo zostało sprzedane, nowy właściciel zamieścił część materiałów na swoim portalu i się okazało, iż kopiowano moje teksty lub istotne z nich części bez mej wiedzy i pozwolenia, często podając je jako swoje. Może by więc przynajmniej zamieścić sakramentalną formułę ©Jacek A. Rochacki ? Jeśli się kiedyś zdecyduję na wydanie tych i podobnych tekstów w formie książkowej, to wolę mieć sprawy autorstwa uporządkowane.

Powtarzam iż tutaj zamieścilem te teksty jako przyczynek/asumpt do rozmów na podobne tematy, nie z racji chęci szerszej publikacji, gdyż w takim przypadku brałbym tylko pod uwagę klasyczne wydawnictwo “papierowe”.

Jak zawsze

Jacek A. R.

DODANE
bardzo proszę mnie dobrze zrozumieć; oczywiste, iż w przypadku totalnego braku czasu na przeczytanie z Forum jest wg. mnie OK aby sobie ściągnąć dany tekst na własny komputer czy podobne urządzenie dla użytku własnego; moja konfuzja i obawy spowodowane są tylko i wyłącznie kompletnie mi nieznaną formułą e-pub. Jeśli to, co powyżej napisałem nie aplikuje się do dokumentów stworzonych w formacie (?) e-pub, to z góry przepraszam za mój brak wiedzy.

- im więcej wolno - tym mniej wypada.

 
DG
20 Lis 2011 9:55

Istotnie, ja też poszerzyłbym wiedzę na temat publikacji epub. Czy można je na przykład odsprzedawać, jak tradycyjną książkę drukowaną? I czy mają one jakieś zabezpieczenia przed kopiowaniem?

DG

 
Ka.
20 Lis 2011 11:20

gOGXDEFL

Ja też przerzuciłem artykuły na odpowiednią półeczkę w iBooks :-)

Nie demonizujcie tak formatu ePub. W tym konkretnym przypadku to fajny sposób na “unieśmiertelnienie” ciekawych rzeczy z Internetu.
Automat, który dokonuje konwersji za autora przyjmuje nazwę domeny, z której artykuł pochodzi. Tym samym przyznaje owemu domyślnemu autorowi prawa autorskie. Jest to poniekąd racja, bo indywidualne prawa autorskie są niezbywalne, czyli zawsze autorem tych tekstów jest i będzie p. Jacek Rochacki. Natomiast w tym wypadku wydawcą jest minimalmacpl i stopka ePub przypomina, że prawa majątkowe należą do minimalmacpl. Nawet jeśli artykuł ukazał się jako dostępny za darmo nie oznacza to, że można te teksty cytować bez podania autora i wydawcy. W tym kontekście byłoby całkiem sprytne, co proponuje Jacek - by pod każdym artykułem był umieszczony imienny copyright z nazwiskiem autora i adnotacją, że modyfikacje, cytowanie lub naruszenie praw jest zabronione.

Ka.

 
DG
20 Lis 2011 11:31

Absolutnie nie demonizuję formatu ePub - zadałem moje pytanie zupełnie w oderwaniu od kwestii copyrightu tekstów u nas publikowanych.
Powtórzę zatem: czy można na przykład odsprzedawać e-książki kupione w sieci, jak tradycyjną książkę drukowaną? I czy mają one jakieś zabezpieczenia przed kopiowaniem?

DG

 
jar
20 Lis 2011 12:06

Bardzo dziękuję za powyższe wyjaśnienie.

W żadnym wypadku nie traktuję ani MacPlug ani teraz Minimalmac jako wydawcy. Nie jest moją intencją wydawanie moich tekstów w takiej formie i na takich warunkach jakie są związane z formułą czy formatem e-book.

Powtarzam iż zmieściłem te teksty jako wpisy na forum dyskusyjnym po to, aby stały się przyczynkiem do rozmów na tymże forum na tematy historii i kultury. Jeśli takie rozmowy nie leżą w zakresie zainteresowań uczestników forum, to tym nie bardzo widzę sens działu Silva Rerum i zamieszczonych w nim tekstów.

Nie ukrywam, iż jestem bardzo zaskoczony faktem przekazania “z automatu” jakichkolwiek praw po zamieszczeniu wpisu na forum dyskusyjnym bez mej wiedzy i zgody, bez podpisania umowy wydawniczej etc. procedur zwykłych przy przekazywaniu takich czy innych praw autorskich.

Podaję wyraźnie, iż w żadnej mierze nie odstępuję nikomu jakichkolwiek praw autorskich a więc i praw majątkowych, a forum internetowe na którym zamieściłem wpisy nie jest dla mnie wydawcą tak, jak ktokolwiek nagrywający np. moje wypowiedzi na seminariach, wykładach etc. nie jest wydawcą tego, co tam powiedziałem a co zostało nagrane.

Jak zawsze

Jacek A. R.

DODANE:

Po czasie zastanowiło mnie zdanie:
...Ja też przerzuciłem artykuły na odpowiednią półeczkę w iBooks :-)...

bardzo proszę o wyjaśnienie - czy te iBooks to przestrzeń poza własnym komputerem/podobnym urządzeniem prywatnym/własnym, czyli: czy cokolwiek zamieszczone w iBooks znajduje się POZA moim wlasnym urządzeniem ? czy jest dostępne publicznie ?

- im więcej wolno - tym mniej wypada.

 
Ka.
20 Lis 2011 13:14

Minimalmacpl jest wydawcą automatycznie w tym sensie, że posłużył do opublikowania tych tekstów. Jak również każdych innych, rónież wpisów na blogu. Nie musiała istnieć umowa, zaistniał fakt pojawienia się tekstów w przestrzeni publicznej pod czyimś logo. Tym to się różni od nagrania wykładu, na przykład. Prawa autorskie są niezbywalne. A praw majątkowych też nikomu nie przekazano, ale minimalmacpl, jako platforma publikacji niejako te prawa zabezpiecza. Po prostu, gdyby ktokolwiek bez zgody te teksty kopiował, sprzedawał itd, naruszy prawa zarówno Twoje, Jacku jak i minimalmacpl.

Natomiast proszę, nie desperuj, bo jeśli czytam teraz, że to i tamto, szkoda bylo teksty wieszać, to aż mi się odechciewa na forum wchodzić.  Sam powiesiłeś teksty na minimalu, który trzyma je na swojej przestrzeni dyskowej, hostuje, a więc jest formą rozpowszechnienia publicznego. W tym sensie jest “wydawcą”. Jeśli teraz nie wyrażasz na to zgody, to usuń wpisy. Rozumiem jednak, że przestraszyłeś się, że fakt istnienia tych tekstów w przestrzeni minimalmacpl jakoś zagraża Twoim prawom autorskim. Otóż nie, nie zagraża.
Wyjaśniam natomiast Twoje obawy: iBooks jest przestrzenią prywatną w moim urządzeniu, nie ma tu mowy o niczym innym jak tylko użytku prywatnym.

Ka.

 
DG
20 Lis 2011 13:27

Panowie, proponuję pro publico bono wyjaśnić parę kwestii, bo widzę, że wkradło się w nasze posty pewne zamieszanie, które nie służy wzajemnemu zrozumieniu.

Jak wiadomo, Jacek opublikował na naszych łamach kilka swoich autorskich tekstów z pewnym konkretnym zamiarem. Zdajemy sobie sprawę, że wypowiedzi publikowane na internetowym forum nie są, jak mawiają Germanie, „druckreif”, gotowe i przeznaczone do druku w tradycyjnie pojmowanej formie. Stąd też pewne zaskoczenie wywołała wiadomość, że Daniel i Jakub „stworzyli” sobie z tych tekstów gotowe elektroniczne „książeczki”. Nadto automat podaje nasze forum jako ich „wydawcę”. Domyślam się, że w tym właśnie miejscu nastąpiło pewne pomieszanie pojęć - owe e-książki na półkach iPada czy iPhone’a to wyłącznie elektroniczne wersje tekstów zapisane na prywatnym urządzeniu do prywatnego użytku. Nie wydaje mi się - i tu proszę zaawansowanych użytkowników iPadów o dokładne wyjaśnienie - by takie wersje zamieszczanych w internecie tekstów można było dowolnie rozpowszechniać czy kopiować. W tym sensie nie różnią się one od zwykłych tekstowych plików, jakie ktoś dla późniejszej lektury zapisuje sobie na własnym komputerze.

A zatem nie ma tu jakiegokowiek niebezpieczeństwa związanego z nieuprawnionym rozpowszechnianiem.  Teksty publikowane na forum otwartym są dostępne dla wszystkich zainteresowanych. Wersje skopiowane do iBooks są kopiami stworzonymi na prywatny użytek czytelnika.

DG

 
Ka.
20 Lis 2011 13:50

Darku, wszystko zależy od intencji człowieka, który na te teksty trafi. Zawsze może wrócić na forum i zrobić kopiuj-wklej ;-)
Natomiast jeśli chodzi konkretnie, tylko i wyłącznie, o program iBooks to jest on tzw. przystankiem końcowym. Nie ma z poziomu iBooks możliwości kopiowania, czy przesyłania mailem, itd. Cała ta konwersja, której przepis podalem na blogu, służyć ma jedynie wygodzie użytkownika, który zamiast np. czytać ten tekst w przeglądarce, może uczynić z niego miniksiążeczkę i przeczytać ją w czytniku. Czyli w podróży, bez dostępu do Internetu, itp. Przy czym można wykorzystać iBooks jako schowek na ciekawe rzeczy. Identyczną funkcję pełni wspomniany przeze mnie na blogu Instapaper, wobec którego ów sposób konwersji do ePub i wpakowanie do iBooks jest alternatywą. Przy czym Instapaper jest tu groźniejszy, bo umożliwia wyciągnięcie gołego tekstu np. z forum i podanie go dalej już bez ekslibrisu “wydawcy” i autora. Natomiast iBooks, poza tym, że tworzy ładne książeczki i umieszcza je na półeczkach, nie ma wbudowanych w siebie narzędzi do przekazywania tych książeczek dalej.

Ka.

 
DG
20 Lis 2011 13:55
Ka. napisał(a):

Natomiast jeśli chodzi konkretnie, tylko i wyłącznie, o program iBooks to jest on tzw. przystankiem końcowym. Nie ma z poziomu iBooks możliwości kopiowania, czy przesyłania mailem, itd.

I to mi wystarcza. Dzięki za szczegółowe wyjaśnienia.

DG

 
Ka.
20 Lis 2011 13:59

Myślę, że wszystkim przyda się ten link:

http://pl.wikisource.org/wiki/Prawo_autorskie_(ustawa)

Ka.

 
Ka.
20 Lis 2011 14:03
DG napisał(a):
Ka. napisał(a):

Natomiast jeśli chodzi konkretnie, tylko i wyłącznie, o program iBooks to jest on tzw. przystankiem końcowym. Nie ma z poziomu iBooks możliwości kopiowania, czy przesyłania mailem, itd.

I to mi wystarcza. Dzięki za szczegółowe wyjaśnienia.

Zawsze można jednak wyciągnąć taki ePub do komputera przez iTunes itd. Ale na litość, po co?

Ka.

 
DG
20 Lis 2011 14:03

To może powrócę do mojego poprzedniego, traktowanego osobno pytania. Jak wygląda sprawa książek dystrybuowanych w formie ePub? Mój wydawca zamierza opócz wersji papierowej sprzedawać także e-booka (w formacie pdf). Czy taki e-egzemplarz książki można kopiować/powielać? Czy ktoś ma doświadczenia w tej materii?

DG

 
Ka.
20 Lis 2011 14:16

http://www.passwordincorrect.com/2010/06/16/dlaczego-warto-zdecydowac sie-na-epub/

Me ma takiego zabezpieczenia, którego nie da się złamać. Tak od siebie dodam ;-)

Dystrybucja w PDF to koszmar. Dużo gorzej się to czyta w formie elektronicznej.

Ka.

 
QDS
21 Lis 2011 14:27

Witajcie, widzę, że wkradło się nieporozumienie.
Myślę, że dodatkowy galimatias wprowadziło inne pytanie zadane przez DG, odpowiadanie za jednym zamachem na dwa pytania przez Ka….
Jak widać wniosek o którym wspomniałem w wpisie blogowym (pkt. 5 „Forma kontaktu”) na temat sztucznych barier utrudniających komunikacje jest ciągle żywy :-)

Proponuję dokładnie rozdzielić dwie poruszane tutaj kwestie - jedna to Jacka błędna interpretacja i daleko idące wnioski dotyczące zachowania do przeczytania tekstów w epub, druga to pytanie DG czysto-techniczno prawne dotyczące wydawania publikacji w epub, ich praw, zabezpieczeń itp.

Odniosę się do tej pierwszej kwestii, bo jeśli chodzi o drugą to nie moja branża i nie znam się na tematach publikacji, rozpowszechniania i kopiowania książek w formacie epub.

Dlaczego tak wyraźnie należy oddzielić te kwestie, pomimo, że tu i tu mowa epub?
Nie wiem jak to łatwo i klarownie wytłumaczyć, ale np. tak jak nijak ma się publikacja wydawana jako fizyczna książka i jej odpowiednik w formacie pdf do właśnie zachowanej strony internetowej w tym formacie w celu późniejszego offlinowego przeczytania, tak samo książka w formacie epub, nie ma nic wspólnego z zachowaniem kawałka informacji (znowu np. ze strony internetowej) w postaci epub.

Proszę niech cię Jacku nie zwiodą ikonki pseudo książeczek i tło półeczki - te okładki tworzą się automatycznie w iBooks - jak ktoś chce może się pobawić i wstawić zamiast tej domyślnej okładki avatar twój w postaci białej flagi. Mają one tylko charakter informacyjny, co w danym pliku jest… nie wyobrażam sobie aby w mojej dość dużej bibliotece w iBooks, okładki były bez tytułu, lub choćby bez początkowego fragmentu identyfikującego plik.

Dlaczego przekonwertowałem sobie to do takiej postaci? Bo nie mam w najbliższych dniach czasu (co widać w „późniejszym” odpowiadaniem w tym wątku), aby przeczytać to online. Aktualnie mam zlecenie w nowym budynku z totalnie pancernego żelbetu gdzie sygnał 3G jak też i zwykłej telefonii komórkowej nie dochodzi. Chciałem zapoznać się pomimo tych trudności z twoimi cennymi wpisami aby jak najszybciej rozpocząć, (czy wziąć udział) w dyskusji pod tymi wpisami na forum.

Na pewno sam zapisujesz niektóre teksty znalezione w sieci innych autorów na dysk w celu utraty od zapomnienia, lub choćby zaznajomienia się bez potrzeby stałego łączenia się z internetem. Może nie w stosunkowo nowym formacie epub (który ma wsparcie w iOS od czasu pierwszej premiery iPada, a w Mac OS X od wprowadzenia z aktualizacją Pages możliwości zapisu dodatkowo w tym formacie)

Dlaczego wybrałem format epub?
Bo jest bardziej skalowalny niż pdf - mogę powiększyć sobie czcionkę, zaznaczyć interesujący mnie fragment, dodać wstążeczkę/zakładkę, wreszcie czytać każdy artykuł od ostatniego momentu, tryb nocny, sepia, synchronizacja zakładek między iBooks w urządzeniach iOS (w moim przypadku iPad +iPhone) i o czym już wspomniałem niezależność od sieci internetowej… to są plusy które pomogą mi w najszybszym zapoznaniu się z treścią.
Nie można tutaj tego mylić z łamaniem/przywłaszczeniem sobie praw autorskich, rozpowszechnianiem itp. co ma miejsce przy publikacjach wydawniczych… to jest inna „bajka”.
Równie dobrze mogłem zrobić sobie kopiuj/wklej do txt, zachować w notatkach, czy wysłać do siebie mailem, abym mógł przeczytać twoje opowiadania offline w wolej chwili. Jeszcze są inne opcje - jak print to pdf strony minimalmac, czy już wspomniane usługi Instapaper, czy ReadItLater. Wybrałem konwersję do epub bo ma atuty o których wspomniałem. Niektórzy autorzy np. blogerzy instalują specjalne wtyczki ułatwiające konwersję wpisów do późniejszego czytania, co nie oznacza, że nie obstają przy prawach autorskich.

Jest to tylko zapisana strona w formacie epub do własnego użytku - bardzo wygodnego użytku.
Mam ogromny szacunek do ciebie Jacku z uwagi na niewspółmiernie większe doświadczenie życiowe od mojego. Wiem, że jesteś autorem wielu tekstów i pewnie spotkałeś się z świństwami jak przywłaszczenie twojego tekstu, czy innego tego typu rzeczami, ale odczuwam lekkie zdziwienie, że może zamiast zgłębić temat, pomyślałeś  o tym, że mogliśmy (Ja czy Ka.) pod sztandarem minimalmac.pl rozpowszechniać twoje teksty w innej formie, bez twojej zgody, czy o zgrozo dodatkowo bez podania autora.

Ja wiem, że wspomniałeś o tym, że jak źle pojmujesz formę epub, to z góry przepraszasz, ale dziwne, że tak od razu zacząłeś domniemywać „ciemną stronę mocy”. Czytając wypowiedzi myślę, że jest to głownie spowodowane błędnym rozumowaniem odpowiedzi Ka. na pytanie DG, które ni jak ma się do twoich tekstów i zamieszania spowodowanego zapisywaniem do offline twoich opowiadań.
Proponuję jakoś wymoderować i utworzyć nowy wątek z pytania DG „Istotnie, ja też poszerzyłbym wiedzę na temat publikacji epub. Czy można je na przykład odsprzedawać, jak tradycyjną książkę drukowaną? I czy mają one jakieś zabezpieczenia przed kopiowaniem?” bo to jest kwestia OT, a nie mój post dot. konwersji na półkę iBooks.

Minimalmac jak i „całe grono prowadzące” (jak to zwykłeś nazywać) jest dalekie od jakichkolwiek zawłaszczeń tekstu czy ich rozpowszechniania w innej formie niż sam autor opublikował. Przecież dobrze nasz znasz, że bardzo nam zależy na wspólnej współpracy, większość z nas to również autorzy tekstów, grafik, filmów, czy muzyki, autorzy którym jak najbardziej zależny na poszanowaniu praw własności.

Proponuję zapoznaj się choćby z wpisami tutaj na forum i odnośnikami do tych artykułów:
http://minimalmac.pl/forum/viewthread/656/

Wspomniany jest tam również artykuł który próbowaliśmy razem z Ka. z uwagi na objętość przekonwertować do epub i się nie udało:
Dłuuugi wpis blogowy Miłosza na fabryka-pikseli.
zobacz głównie komentarze moje i Miłosza pod jego wpisem blogowym. Miłosz wręcz się cieszy, że ktoś poważnie podchodzi do jego wypocin i stara się przeczytać za wszelką cenę jego recenzję np. konwertując do epub, czy zachowując do offline w Instapaper.

Podsumowując:
Właśnie z uwagi na chęć angażowania się w dyskusję w nowym dziale, poczyniłem wszelkie kroki aby umożliwić sobie przeczytanie tych opowiadań. Nie mam zamiaru rozpowszechniać je. Wspomniałem o zachowaniu w iBooks dając do zrozumienia, że: interesuje mnie temat, że proszę uzbroić się w cierpliwość, nie tracić zapału, że jeśli tylko będę mógł zapoznam się z tymi wpisami. Pragnąłem jak najbardziej aby mój post wywarł pozytywne wrażenie i wsparcie dla ciebie jako autora. To samo miał na myśli Ka. pokazując swój zrzut ekranu z ipada.
Druga sprawa, to szybkość odpowiedzi - nie zrażaj się tym, że jeszcze nikt nie skomentował twoich wpisów - ja osobiście pod bardzo ciekawym wpisem Miłosza o Lionie (link powyżej) skomentowałem go po ponad 1,5 miesiąca od jej publikacji, to samo np. mogę powiedzieć o wpisie Ka. na naszym blogu „iPad dla niepełnosprawnego”. Arcyciekawe artykuły, ale czas moich odpowiedzi nie był szybki, co nie oznacza, że się nie interesowałem zagadnieniem. Ba, nawet jak coś w sieci nie komentuję nie oznacza to, że wpis jest zły, lub mnie nie ciekawi - może nie mam co dodać, może mój poziom wiedzy w danym temacie nie jest wysoki i nie wiem jak sformułować pytanie? Oczywiście dla autora bardzo ważne są komentarze, o które sam zabiegam w moich wpisach blogowych, ale nie zawsze są jakimkolwiek wyznacznikiem. Dlatego publikuj dalej jeśli masz taką chęć i radość z dzielenia się wiedzą na tematy szersze niż komputerowe, z pożytkiem dla siebie i innych.

Kątem OK’a

 
JSG
21 Lis 2011 14:56

Abstrahując od problematyki głównej, brak komentarzy czy zainteresowania może wynikać z tego że te teksty już omawialiśmy w przeszłości na forum macplug, fajczarze.pl itp itd… Ale myślę że to kwestia czasu i na pewno znajdą się osoby zainteresowane tego typu dyskusją.

Co do tworzenia plików z zawartością wypowiedzi- Część Pana artykułów mam wydrukowane, stoją sobie w osobnej teczce i jedne służą inne nie służą po prostu są na papierze- epub niczym nie różni się od takiego wydruku stworzonego na użytek własny- no może poza tym że papier tak nie męczy oczu- chyba że otworzymy epub na kindlu wtedy i ten element przestaje mieć znaczenie, dla tego nie rozumiem Pańskiej reakcji. Czy nie archiwizował pan do pdf, na własny użytek zawartości stron pana Loringa, na wypadek gdyby jednak nie udało się zachować serwera? Zapewniam, że stworzenie epub było by zdecydowanie wygodniejsze od pdf- bo format ten jest “żywszy” ale to tylko praktyczna strona mechanizm pozostaje ten sam.