Witajcie, widzę, że wkradło się nieporozumienie.
Myślę, że dodatkowy galimatias wprowadziło inne pytanie zadane przez DG, odpowiadanie za jednym zamachem na dwa pytania przez Ka….
Jak widać wniosek o którym wspomniałem w wpisie blogowym (pkt. 5 „Forma kontaktu”) na temat sztucznych barier utrudniających komunikacje jest ciągle żywy :-)
Proponuję dokładnie rozdzielić dwie poruszane tutaj kwestie - jedna to Jacka błędna interpretacja i daleko idące wnioski dotyczące zachowania do przeczytania tekstów w epub, druga to pytanie DG czysto-techniczno prawne dotyczące wydawania publikacji w epub, ich praw, zabezpieczeń itp.
Odniosę się do tej pierwszej kwestii, bo jeśli chodzi o drugą to nie moja branża i nie znam się na tematach publikacji, rozpowszechniania i kopiowania książek w formacie epub.
Dlaczego tak wyraźnie należy oddzielić te kwestie, pomimo, że tu i tu mowa epub?
Nie wiem jak to łatwo i klarownie wytłumaczyć, ale np. tak jak nijak ma się publikacja wydawana jako fizyczna książka i jej odpowiednik w formacie pdf do właśnie zachowanej strony internetowej w tym formacie w celu późniejszego offlinowego przeczytania, tak samo książka w formacie epub, nie ma nic wspólnego z zachowaniem kawałka informacji (znowu np. ze strony internetowej) w postaci epub.
Proszę niech cię Jacku nie zwiodą ikonki pseudo książeczek i tło półeczki - te okładki tworzą się automatycznie w iBooks - jak ktoś chce może się pobawić i wstawić zamiast tej domyślnej okładki avatar twój w postaci białej flagi. Mają one tylko charakter informacyjny, co w danym pliku jest… nie wyobrażam sobie aby w mojej dość dużej bibliotece w iBooks, okładki były bez tytułu, lub choćby bez początkowego fragmentu identyfikującego plik.
Dlaczego przekonwertowałem sobie to do takiej postaci? Bo nie mam w najbliższych dniach czasu (co widać w „późniejszym” odpowiadaniem w tym wątku), aby przeczytać to online. Aktualnie mam zlecenie w nowym budynku z totalnie pancernego żelbetu gdzie sygnał 3G jak też i zwykłej telefonii komórkowej nie dochodzi. Chciałem zapoznać się pomimo tych trudności z twoimi cennymi wpisami aby jak najszybciej rozpocząć, (czy wziąć udział) w dyskusji pod tymi wpisami na forum.
Na pewno sam zapisujesz niektóre teksty znalezione w sieci innych autorów na dysk w celu utraty od zapomnienia, lub choćby zaznajomienia się bez potrzeby stałego łączenia się z internetem. Może nie w stosunkowo nowym formacie epub (który ma wsparcie w iOS od czasu pierwszej premiery iPada, a w Mac OS X od wprowadzenia z aktualizacją Pages możliwości zapisu dodatkowo w tym formacie)
Dlaczego wybrałem format epub?
Bo jest bardziej skalowalny niż pdf - mogę powiększyć sobie czcionkę, zaznaczyć interesujący mnie fragment, dodać wstążeczkę/zakładkę, wreszcie czytać każdy artykuł od ostatniego momentu, tryb nocny, sepia, synchronizacja zakładek między iBooks w urządzeniach iOS (w moim przypadku iPad +iPhone) i o czym już wspomniałem niezależność od sieci internetowej… to są plusy które pomogą mi w najszybszym zapoznaniu się z treścią.
Nie można tutaj tego mylić z łamaniem/przywłaszczeniem sobie praw autorskich, rozpowszechnianiem itp. co ma miejsce przy publikacjach wydawniczych… to jest inna „bajka”.
Równie dobrze mogłem zrobić sobie kopiuj/wklej do txt, zachować w notatkach, czy wysłać do siebie mailem, abym mógł przeczytać twoje opowiadania offline w wolej chwili. Jeszcze są inne opcje - jak print to pdf strony minimalmac, czy już wspomniane usługi Instapaper, czy ReadItLater. Wybrałem konwersję do epub bo ma atuty o których wspomniałem. Niektórzy autorzy np. blogerzy instalują specjalne wtyczki ułatwiające konwersję wpisów do późniejszego czytania, co nie oznacza, że nie obstają przy prawach autorskich.
Jest to tylko zapisana strona w formacie epub do własnego użytku - bardzo wygodnego użytku.
Mam ogromny szacunek do ciebie Jacku z uwagi na niewspółmiernie większe doświadczenie życiowe od mojego. Wiem, że jesteś autorem wielu tekstów i pewnie spotkałeś się z świństwami jak przywłaszczenie twojego tekstu, czy innego tego typu rzeczami, ale odczuwam lekkie zdziwienie, że może zamiast zgłębić temat, pomyślałeś o tym, że mogliśmy (Ja czy Ka.) pod sztandarem minimalmac.pl rozpowszechniać twoje teksty w innej formie, bez twojej zgody, czy o zgrozo dodatkowo bez podania autora.
Ja wiem, że wspomniałeś o tym, że jak źle pojmujesz formę epub, to z góry przepraszasz, ale dziwne, że tak od razu zacząłeś domniemywać „ciemną stronę mocy”. Czytając wypowiedzi myślę, że jest to głownie spowodowane błędnym rozumowaniem odpowiedzi Ka. na pytanie DG, które ni jak ma się do twoich tekstów i zamieszania spowodowanego zapisywaniem do offline twoich opowiadań.
Proponuję jakoś wymoderować i utworzyć nowy wątek z pytania DG „Istotnie, ja też poszerzyłbym wiedzę na temat publikacji epub. Czy można je na przykład odsprzedawać, jak tradycyjną książkę drukowaną? I czy mają one jakieś zabezpieczenia przed kopiowaniem?” bo to jest kwestia OT, a nie mój post dot. konwersji na półkę iBooks.
Minimalmac jak i „całe grono prowadzące” (jak to zwykłeś nazywać) jest dalekie od jakichkolwiek zawłaszczeń tekstu czy ich rozpowszechniania w innej formie niż sam autor opublikował. Przecież dobrze nasz znasz, że bardzo nam zależy na wspólnej współpracy, większość z nas to również autorzy tekstów, grafik, filmów, czy muzyki, autorzy którym jak najbardziej zależny na poszanowaniu praw własności.
Proponuję zapoznaj się choćby z wpisami tutaj na forum i odnośnikami do tych artykułów:
http://minimalmac.pl/forum/viewthread/656/
Wspomniany jest tam również artykuł który próbowaliśmy razem z Ka. z uwagi na objętość przekonwertować do epub i się nie udało:
Dłuuugi wpis blogowy Miłosza na fabryka-pikseli.
zobacz głównie komentarze moje i Miłosza pod jego wpisem blogowym. Miłosz wręcz się cieszy, że ktoś poważnie podchodzi do jego wypocin i stara się przeczytać za wszelką cenę jego recenzję np. konwertując do epub, czy zachowując do offline w Instapaper.
Podsumowując:
Właśnie z uwagi na chęć angażowania się w dyskusję w nowym dziale, poczyniłem wszelkie kroki aby umożliwić sobie przeczytanie tych opowiadań. Nie mam zamiaru rozpowszechniać je. Wspomniałem o zachowaniu w iBooks dając do zrozumienia, że: interesuje mnie temat, że proszę uzbroić się w cierpliwość, nie tracić zapału, że jeśli tylko będę mógł zapoznam się z tymi wpisami. Pragnąłem jak najbardziej aby mój post wywarł pozytywne wrażenie i wsparcie dla ciebie jako autora. To samo miał na myśli Ka. pokazując swój zrzut ekranu z ipada.
Druga sprawa, to szybkość odpowiedzi - nie zrażaj się tym, że jeszcze nikt nie skomentował twoich wpisów - ja osobiście pod bardzo ciekawym wpisem Miłosza o Lionie (link powyżej) skomentowałem go po ponad 1,5 miesiąca od jej publikacji, to samo np. mogę powiedzieć o wpisie Ka. na naszym blogu „iPad dla niepełnosprawnego”. Arcyciekawe artykuły, ale czas moich odpowiedzi nie był szybki, co nie oznacza, że się nie interesowałem zagadnieniem. Ba, nawet jak coś w sieci nie komentuję nie oznacza to, że wpis jest zły, lub mnie nie ciekawi - może nie mam co dodać, może mój poziom wiedzy w danym temacie nie jest wysoki i nie wiem jak sformułować pytanie? Oczywiście dla autora bardzo ważne są komentarze, o które sam zabiegam w moich wpisach blogowych, ale nie zawsze są jakimkolwiek wyznacznikiem. Dlatego publikuj dalej jeśli masz taką chęć i radość z dzielenia się wiedzą na tematy szersze niż komputerowe, z pożytkiem dla siebie i innych.