Forum

E-publikacje a kwestia praw autorskich

 
jar
22 Lis 2011 0:11

Gdybym od początku został prosto i zrozumiale dla mnie pouczony, iż kompletnie nie znany mi format e-pub to taki sam format w sensie konsekwencji etc., jak .txt, .rtf, .doc, .pdf, i zastosowanie go nie jest w żadnej mierze związane z jakąkolwiek dziedziną praw autorskich i praw pokrewnych, to jasne, że nie przyszły by mi do głowy jakiekolwiek wątpliwości.

Być może wyjaśnieniem mojego poprzedniego wpisu w tak kategorycznej formie jest następujący cytat, który zrozumiałem jako wyjaśnienie mechanizmu/formatu i konsekwencji e-pub:
…Automat, który dokonuje konwersji za autora przyjmuje nazwę domeny, z której artykuł pochodzi. Tym samym przyznaje owemu domyślnemu autorowi prawa autorskie. Jest to poniekąd racja, bo indywidualne prawa autorskie są niezbywalne, czyli zawsze autorem tych tekstów jest i będzie p. Jacek Rochacki. Natomiast w tym wypadku wydawcą jest minimalmacpl i stopka ePub przypomina, że prawa majątkowe należą do minimalmacpl. Nawet jeśli artykuł ukazał się jako dostępny za darmo nie oznacza to, że można te teksty cytować bez podania autora i wydawcy….
i to spowodowało moje kategoryczne oświadczenie. Następny cytat, będący w moim rozumieniu sprzecznością z powyższym:
A praw majątkowych też nikomu nie przekazano, ale minimalmacpl, jako platforma publikacji niejako te prawa zabezpiecza. Po prostu, gdyby ktokolwiek bez zgody te teksty kopiował, sprzedawał itd, naruszy prawa zarówno Twoje, Jacku jak i minimalmacpl…
spowodował moją tym większą dezorientację a powtórzenie frazy o prawach minimalmacpl tym bardziej utwierdziło mnnie w moich, powiedzmy, wątpliwościach.

@ JSG: Panie Janie: nie wiem, czy przykład z tekstami Johna C. Loringa aplikuje się w pełni do tej sytuacji. Teksty, które, jak sądzę, ma Pan na myśli, są zamieszczone na Jego prywatnym portalu właśnie w celu ich ściągania *) a nie na forum dyskusyjnym jako “starter” rozmowy na temat fajek Dunhill. Wiele z nich to errata lub uzupełnienie Jego książki, inne są skrótami/“zajawkami” jego publikacji. Oczywiście mam książkę Ś.P. Johna w edycji papierowej zakupioną dla mnie w Chicago czas jakiś temu.

Jak zawsze

Jacek A. R.

*) Teksty Johna, jak każdy tekst gotowy/przeznaczony do publikacji, jest po tzw. obróbce redakcyjnej. Moje tu opowieści w takiej jak tu widzimy formie wymagają do publikacji zredagowania, nadania im zbornej formy, opatrzenia ich ilustracjami etc. Najwidoczniej inaczej rozumiem pojęcie “publikacja” niż proste dokonanie wpisu mającego rozpocząć rozmowę na internetowym forum dyskusyjnym. A nie chodzi o rozmowy na temat TYCH tekstów akurat, gdyż miały one posłużyć jako pretekst do rozmów na temat “przygód z historią”.

- im więcej wolno - tym mniej wypada.

 
Ka.
22 Lis 2011 10:34

Zupełnie nie widzę w swoich słowach sprzeczności. Zdaję sobie sprawę, że były skrótowe, odesłałem więc do Ustawy o prawie autorskim.
Po wydzieleniu wątku łącze przestało jednak działać więc jeszcze raz:

http://pl.wikisource.org/wiki/Prawo_autorskie_(ustawa)#Rozdzia.C5.82_1.Przedmiot_prawa_autorskiego


Napisałem, że prawa autorskie są niezbywalne. Oto, co mówi ustawa:

“Jeżeli ustawa nie stanowi inaczej, autorskie prawa osobiste chronią nieograniczoną w czasie i nie podlegającą zrzeczeniu się lub zbyciu więź twórcy z utworem”.

Napisałem, że minimalmacpl w pewnym sensie automatycznie stał się wydawcą i również zabezpiecza prawa majątkowe przez sam fakt posłużenia jako pole eksploatacji. Oto, co na to Ustawa:


W rozumieniu ustawy:
1) utworem opublikowanym jest utwór, który za zezwoleniem twórcy został zwielokrotniony i którego egzemplarze zostały udostępnione publicznie,
(...)
3) utworem rozpowszechnionym jest utwór, który za zezwoleniem twórcy został w jakikolwiek sposób udostępniony publicznie”

Oraz:

“Domniemywa się, że producentem lub wydawcą jest osoba, której nazwisko lub nazwę uwidoczniono w tym charakterze na przedmiotach, na których utwór utrwalono, albo podano do publicznej wiadomości w jakikolwiek sposób w związku z rozpowszechnianiem utworu”.

“1. Prawo autorskie przysługuje twórcy, o ile ustawa nie stanowi inaczej.
2. Domniemywa się, że twórcą jest osoba, której nazwisko w tym charakterze uwidoczniono na egzemplarzach utworu lub której autorstwo podano do publicznej wiadomości w jakikolwiek inny sposób w związku z rozpowszechnianiem utworu.
3. Dopóki twórca nie ujawnił swojego autorstwa, w wykonywaniu prawa autorskiego zastępuje go producent lub wydawca, a w razie ich braku - właściwa organizacja zbiorowego zarządzania prawami autorskimi.”

Twórca w tym przypadku ujawnił, ale, co napisałem, warto każdy tekst opatrzyć na dole nazwiskiem autora. Ustawa podpowiada, że minimalmacpl może chronić prawa majątkowe autora, co też napisałem. Nawet jeśli nie nastąpiło przekazanie praw majątkowych ( choć nastąpiło w tym sensie, że wyrażono zgodę na publikację na tych, a nie innych łamach bez oczekiwanych korzyści majątkowych), to i tak praw majątkowych ma prawo dochodzić minimalmacpl w wypadku, gdyby nastąpiło nieautoryzowane powielenie tekstów w celu odsprzedaży. Też to z ustawy wynika, nie widzę więc powodu, by oburzać się na moje stwierdzenie, że minimalmacpl nabył automatycznie pewne prawa jako wydawca i może ich w razie czego dochodzić.

Okazuje się też, że absolutnie z Jakubem nie grzeszymy:

“Nie wymaga zezwolenia twórcy przejściowe lub incydentalne zwielokrotnianie utworów, niemające samodzielnego znaczenia gospodarczego, a stanowiące integralną i podstawową część procesu technologicznego oraz mające na celu wyłącznie umożliwienie:
1) przekazu utworu w systemie teleinformatycznym pomiędzy osobami trzecimi przez pośrednika lub
2) zgodnego z prawem korzystania z utworu.”


Nawet, jak wynika z powyższego tekstu, możemy nieodpłatnie te teksty przekazywać znajomym. Kompletnie nie rozumiem więc po co te nerwy, skoro:
a) teksty były i tak już multum razy wpuszczane w internet,
b) tekst ustawy b. ładnie wszystko wyjaśnia, wystarczyło sięgnąć.
c) teksty zostały zawieszone w przestrzeni minimalmacpl, skąd więc pretensje, że minimalmacpl też w związku z tym “nabywa” pewne prawa? Serwer, domena itd to nie wolna amerykanka tylko pełnoprawne, jak mówi ustawa, pole eksploatacji.

Tyle z mojej strony. Wszelkie wątpliwości rozwiewa Ustawa. Tym bardziej zachęcam do jej lektury, że jestem tylko człowiekiem, w dodatku nie prawnikiem i mógł mi się wkraść,w skrótowe przecież wypowiedzi, brak jednolitej możliwości interpretacji. Co miałem na myśli, wyjaśniłem.

PS. Publikacja to publikacja: upublicznienie tekstu. Czy z ilustracjami czy bez, nie ma znaczenia.

Ka.