Czytanie elektronicznych książek na iPadzie lub iPhone’ie nie jest wcale prostym zajęciem, i to nie dlatego, że ekran wypala oczy albo trudno znaleźć ciekawą książkę, choć być może niektórym i to może przeszkadzać. Mi jednak najwięcej trudności sprawiła obsługa obecnie najpopularniejszego formatu, w którym sprzedawane są e-ksiązki czyli ePub Adobe DRM, który powoli chyba staje się standardem wirtualnych księgarń. Niestety iOS natywnie nie chce w tym zakresie kooperować. Można by przewrotnie odnieść wrażenie, że twórcy tej platformy stworzyli ją na potrzeby otwartej kultury, gdyż obsługa niezabezpieczonych plików książkowych nie nastręcza większych trudności. Niestety w przypadku komercyjnej rozrywki zostajemy zdani na często słabe i niedopracowane aplikacyjki e-księgarń.
Co robić?